Hitler – świętym?
dodano 14.04.2009
Nie będę ukrywać tytuł artykułu jest prowokacją i zamierzeniem, by wzbudzić dyskusję. Pozwoliłam sobie puścić wodze fantazji przy jednoczesnym wzięciu pod uwagę historii Kościoła Katolickiego. W konsekwencji odpowiedź na postawione przeze mnie pytania.
Załóżmy pewien scenariusz całkowicie science-fiction. Będzie to zadziwiająca historia -
a może jednak nie patrząc na życiorys wielu Świętych i tych, których Kościół Katolicki starał się brać w obronę.
Inne losy Hitlera
Kończy się wojna. Hitler nie jest głupcem wie, że Niemcy przegrali a on jest skończony. Zdaje sobie sprawę, że zostanie schwytany, postawiony przed międzynarodowym trybunałem i wraz z innymi hitlerowcami oskarżony o zbrodnie: wojenne, przeciw ludzkości i ludobójstwo. Jest pewne: zostanie skazany na śmierć. Jeśli chce się uratować - a tak jest - to nie ma na, co czekać i innego wyjścia, dlatego przy pomocy najbardziej zaufanych ludzi przygotował plan ucieczki. Wierzy, że osoby pozostałe przy nim do końca przekonane do głoszonych przez niego idei - tzw. „Specjalna Grupa X” nawet za cenę życia nie zdradzą ukochanego wodza.
Plan zakłada wielką mistyfikację - upozorowane samobójstwo Hitlera. Udaje się.
Obecnie przyjmuje się, że wódz III Rzeszy rzeczywiście je popełnił strzelając z pistoletu
w usta lub rozgryzając fiolkę z cyjankiem w podziemnym schronie gmachu Starej Kancelarii Rzeszy w Berlinie. Zrobił to z poślubioną dzień wcześniej wielką miłością Ewę Braun. Zwłoki obojga spalili esesmani. Załóżmy jednak, że to prawda połowiczna. Rzeczywiście było samobójstwo, ale popełniła je tylko Ewa, która sama podjęła decyzję o śmierci. Nie chciała uczestniczyć w planie ratunku, bo oczekiwała dziecka. Bała się, że ucieczka się nie powiedzie, a nie chciała, by noszone pod sercem maleństwo dosięgła nienawiść, jaką świat czuł w stosunku do jej męża. Wolała sama pozbawić je życia niż pozwolić na to innym. Wprawdzie Hitler był zbrodniarzem, ale ona go kochała. Wraz z Ewą spalono zwłoki przypadkowego mężczyzny. W tym momencie nie było chwili do stracenia. Hitler uciekł podziemnym korytarzem skąd w tajemnicy przewieziono go na miejsca, gdzie oczekiwał mały samolot. Zanim do niego wsiadł przyjął inny wygląd i nowe dokumenty tożsamości. Jako Anglik Thomas Monroe został pasażerem samolotu obierającego kurs na jedną z wysp Pacyfiku. Na miejscu został pacjentem prywatnej kliniki, której właściciel - chirurg plastyczny nie interesował się polityką. Nie miało też dla niego znaczenia kim byli pacjenci, ważne było tylko żeby dobrze płacili. Wręczając dużą sumę pieniędzy Hitler nie wyjawiając prawdziwych personaliów został specjalnym pacjentem, którym zajmował się wyłącznie doktor. Po operacji stał się z zewnątrz rzeczywiście inną osobą, a kilka dni później chirurg umarł na zawał serca, Monroe natomiast wsiadł na pokład samolotu lecącego do Argentyny.
Hitler – świętym? - zobacz źródło
wróc do artykułów