Kup pan tramwaj
dodano 06.10.2009
Namiętności ludzkie bywają doskonałą pożywką do zbijania kasy. Wszelkie gry liczbowe, zdrapki, quizy przynoszą organizatorom całkiem pokaźny dochód. Parę groszy za chwilę złudzeń to niewiele, a i zabawa fajna. Choć może nie zawsze.
Przed laty po warszawskich ulicach uwijali się specjaliści od handlu złudzeniami. Znani pod nazwą farmazoni. Oferowali udział w grach w trzy karty, w trzy kubki, w zechcyka, mamiąc, głównie przyjezdnych, wizjami wielkich wygranych. System był prosty. Zachęcić, wciągnąć do gry, dać na początek namiastkę sukcesu, a potem takiego hazardzistę puścić w skarpetkach.
Mijają lata, ludzie i system pozostają bez zmian. Zmieniają się tylko środki handlu złudzeniami. Dzięki mediom miliony drobnych hazardzistów może przez dzień, tydzień czy miesiąc pławić się w oferowanych wizjach posiadaczy fortun. Szczególnie mnożą się niczym króliki różnorakie quizy telewizyjne. A to znajdź różnice w szczegółach dwóch obrazków, a to podaj właściwą literkę, a to znów wymyśl odpowiednie określenie, które wcześniej ustalił sobie organizator. Można wygrać 100 złotych, ale i kilka a nawet kilkadziesiąt tysięcy. Nie wspominając już o sejfie pełnym złotych sztabek. Wszystko to za jeden telefon z drobną opłatą plus VAT.
Quiz obrazkowy – znajdź trzy szczegóły różniące obrazki, a wygrasz 3 tysiące. Furda, jeden telefon, nie ma sprawy, forsa się przyda, różnice widać jak byk…
Pierwszy telefon, stacjonarny, odzywa się automatyczna sekretarka, miły kobiecy głos:
„Doskonała próba, wierzę, że masz zadatki na zwycięzcę, odłóż słuchawkę i zadzwoń jeszcze raz”.
Dzwonię:
„Doskonała próba, wierzę, że masz zadatki….” – kopia poprzedniego szczebiotu miłej pani.
Mam już do tyłu 3,66 plus VAT razy dwa.
Próba z telefonem komórkowym, sytuacja identyczna, automatyczna sekretarka i radosny głos, że „już, już, już, tuż, tuż, tuż, tylko zadzwoń jeszcze raz…”
Tym razem dwa telefony komórkowe: 3,89 plus VAT razy dwa.
W sumie drobny ciułacz-hazardzista za jedyne 20 złotych miał okazję wysłuchać radosnego szczebiotu miłej pani w telefonie o tym, że „już, już, tuż, tuż…”
Równocześnie z tym miłym szczebiotem w telefonie, ciułacz-hazardzista słucha drugiej pani w telewizorze. Tym razem pani zmartwionej. Zmartwionej, że czas mija a nikt nie dzwoni i nie chce wygrać tej oszałamiającej nagrody 3 tysięcy złotych. Szansa na wygraną umyka bezpowrotnie.
Kup pan tramwaj - zobacz źródło
wróc do artykułów