Low - Drums and Guns
dodano 18.04.2007
Z bardzo kiepskiego momentu w życiu członków zespołu wyłoniła się wspaniała płyta.Od czasu wydania "The Great Destroyer" w obozie Low nie działo się najlepiej.
No właśnie - śmierć. Tytuł "Drums and Guns" nie odnosi się do muzycznej zawartości albumu, a raczej nawiązaniem do wojennej rzeczywistości, okrucieństw atakujących nas codziennie z ekranów telewizorów. Low nie uderzają w apokaliptyczne tony, nie serwują też komentarza do aktualnej sytuacji politycznej. Stawiają na uniwersalność przesłania, bo ich głos jest raczej pełen rezygnacji i akceptacji faktu, że wojny były i będą. I bez względu na to, za jakimi szczytnymi ideałami chowają się strony konfliktu, rezultat nigdy nie jest czymś chwalebnym. A skutki dotykają wszystkich bez wyjątku (wszyscy żołnierze, oni wszyscy zginą / wszystkie małe dzieci, one wszystkie zginą / wszyscy poeci i wszyscy kłamcy / i wy, piękni ludzie / wszyscy zginiecie). Nie zabrakło naturalnie religijnych refleksji - Mimi Parker i Alan Sparhawk są mormonami, a jeśli wnioskować po tekstach ich wiara jest w głębokim kryzysie. Czy ma to związek ze starym jak świat pytaniem: skoro Bóg jest jest dobry i miłosierny, to czemu pozwala na istnienie wojen? Utwór "Murderer", który jest bezpośrednim zwróceniem się do Stwórcy, ma w sobie antyreligijne wręcz przesłanie (możesz potrzebować mordercy / kogoś kto odwali za ciebie brudną robotę / nie udawaj niewiniątka / widziałem jak walisz pięściami w Ziemię / i czytałem twoje Księgi).
Low są mistrzami w osiąganiu maksymalnego efektu przy niewielkim nakładzie sił. Konstrukcja ich utworów zawsze była minimalistyczna, pozbawiona zbędnych ozdobników i niepotrzebnych dźwięków. Niejednokrotnie ma się wrażenie, że gdyby wyjąć jeszcze jedną nutę, to piosenka po prostu by się rozpadła. Warto wyłapywać proste, ale genialnie wypadające patenty (np. rytmiczne klaskanie i organy w "Breaker", wokalne pętle w "Breaker", kościelne dzwony "Take Your Time" czy tykający jak zegarki bit w "Always Fade"). No i znak rozpoznawczy Low, czyli unikalne, śpiewane dwugłosem piosenki - nikt tego nie potrafi jak Alan i Mimi. Oboje posiadają charakterystyczne, rozpoznawalne od razu barwy głosu (posłuchajcie solowych popisów w "Pretty People" czy "Dust On The Window"), ale dopiero kiedy oba stapiają się w jedno czuć coś niezwykłego, przekraczając własne ograniczenia. Z pewnością temu niezwykłemu porozumieniu pomaga fakt, że są małżeństwem. Żeby posłużyć się znowu alchemicznym pojęciem, ich wokale razem to zjawisko porównywalne do procesu łączenia pierwiastków męskiego i żeńskiego, połączenie substancji, godzenie przeciwieństw, czego rezultatem jest Złotodajna Przemiana.
wróc do artykułów