Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Młody Polaku wyjedź, to nie jest kraj dla uczciwych ludzi...
dodano 23.05.2011
Jeśli tu, w Polsce nie potrafimy młodym ludziom dać podstawowych możliwości samorealizacji, normalnego, uczciwego życia, wolności wyboru, życia bez kłamstw i oszustw, to czego
Szkoły nie przygotowują do życia, ba nawet nie dają właściwej wiedzy młodym ludziom. Nie zmuszają do pracy nad sobą. Ot taki "PGR" dla wszystkich.
Proszę zapytać przedsiębiorców, którzy zatrudniają młodych, nawet po studiach. To męka dla obu stron. Wielu przypadkach wychodzi, że to firma ma obowiązek nauczyć młodych ludzi wszystkiego, począwszy od punktualności, rzetelności a skończywszy na silnej motywacji do dalszej nauki. Tego niestety na zachodzie po prostu nie ma, przynajmniej w tak przerażającej większości.
W jednym krajów europejskim spotkaliśmy się sposobem pracy z młodzieżą - m.in. "nie będziesz się uczył, to nie będziesz miał ubezpieczenia, pracy itd.".
W Kanadzie studentów nie trzeba namawiać do dodatkowych zajęć sportowych, gdyż już tam myślą mentalnie - na nasze pytania dlaczego dwa razy dziennie biegają, uprawiają sport, odpowiadali jednoznacznie - "Po co firmie menadżer po 40-stce z zawałem serca? A do emerytury jeszcze daleko, żyć trzeba, utrzymać dom, samochód, dzieci na studiach".
Co w Polsce? Młodzież ma okazję uprawiać sport? Gdzie? Na stadionie "Smoczyka"? A może na dyskotekach? To chyba jedyna ich rozrywka połączona z ruchem. Nawet nie mają gdzie pobiegać, gdyż zwykły trucht w lesie może być ostatnim.
W pracy młodzież ma wyjątkowo niechlujne nawyki. Nie potrafią np. zrozumieć, że porządek w firmie to podstawa. Właściciel firm? Ponad 90 % z nich to niedouczeni "kombinatorzy". Ich także rozumiemy. A niby gdzie mieli się nauczyć prowadzenia porządnie i solidnie firm?
Czy polskie uczelnie przygotowują do prowadzenia firm? To jakiś makabrycznie i beznadziejnie denne stwierdzenie.
Mieliśmy możliwość faktycznego porównania uczelni zachodnich a polskich. To po prostu przepaść. Tam mieliśmy praktycznie dostęp do profesora niemal cały tydzień. Nie zbywał nas idiotycznymi słówkami - nie ma czasu, jutro, teraz jest weekend, spieszę się do Poznania itd. To samo dotyczy praktyk w firmach. Spędziliśmy dużo ilość czasu w firmach prywatnych. Nawet uczestniczyliśmy w praktykach dotowanych przez rząd.
A w Polsce?
Zapytany student o to, najpierw zrobił się czerwony, zacisnął ręce, zbladł, zieleniał i ... poszedł na piwo, mrucząc coś wyjątkowo wrednego pod nosem.
Na temat profesorów nawet nie chcą rozmawiać. Na zachodzie mieliśmy możliwość chodzenia na wykłady niemalże każdego profesora, niektórzy z nich mieli zawsze pełne sale studentów różnych roczników podczas swoich wykładów.
W Polsce? Lista obecności, drzwi zamknięte. Zmieniło się tylko to, że obecnie za zobaczenie profesora trzeba teraz słono płacić. Za komuny było to niemal za darmo.
Nie chcieliśmy nawet tego, więc wyjechaliśmy. Na zachodzie nie jest różowo, byśmy cholernie skłamali.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW