Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Prawa użytkowników serwisów społecznościowych
dodano 03.06.2011
Co zrobić, gdy ktoś ukradnie moje zdjęcie lub podszyje się pode mnie w Internecie?
Kiedy do sądu?
„Gdy samo zawiadomienie o bezprawności i wezwanie do zaprzestania naruszeń nie skutkuje, kolejnym krokiem na drodze ochrony naszych praw jest skierowanie sprawy do właściwego sądu. Jeśli serwis społecznościowym odmówi usunięcia lub zablokowania dostępu do danych, możemy wystąpić do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie naszych roszczeń. ” – mówi Agata Kowalska. „Zabezpieczenie takie polega na uniemożliwieniu dostępu do treści i danych zawartych w serwisie. Zabezpieczeń zwykle udziela się dość szybko i stanowią one dla service providerów wystarczającą podstawę do tymczasowej blokady danych, do czasu prawomocnego zakończenia postępowania o ochronę praw autorskich, dóbr osobistych czy naszego wizerunku” –kontynuuje Agata Kowalska. Jeśli zabezpieczymy dane w taki sposób, to szkoda nie będzie już rosła , a gdy zostanie wydane prawomocne orzeczenie, znacznie łatwiej będzie wrócić do normalnego stanu.
Co zrobić, gdy ktoś przypisuje sobie moje prawa albo narusza moją własność? Jak się bronić przed sytuacją, kiedy sprawca po prostu usuwa ze swojego serwera strony WWW, zawierające kwestionowane przez nas treści i twierdzi, że prawa nigdy nie złamał?
W polskim prawie przewidziano szereg możliwości radzenia sobie z sytuacjami kradzieży albo naruszenia własności intelektualnej. Można żądać wówczas ujawnienia informacji i przedstawienia dokumentów na temat pochodzenia produktu, sieci dystrybucji, ilości i ceny usług naruszających autorskie prawa majątkowe nie tylko od samego naruszyciela (którego trudno nam na tym etapie zidentyfikować), ale też np. od firm, świadczących odpłatne usługi na rzecz osoby naruszającej nasze prawa. Możemy też złożyć wniosek do sądu o zabezpieczenie dowodów i sąd może orzec zakaz usuwania z sieci określonych treści w czasie toczącego się procesu. Istnieje też możliwość, by biegły sądowy w trakcie procesu sporządził kopie określonych stron internetowych, a jeszcze wcześniej można zlecić notariuszowi sporządzenie protokołu czynności wejścia na daną stronę, co w praktyce oznacza, że notariusz napisze, że w danym dniu wszedł na określoną stronę i znalazł tam np. splagiatowany artykuł, wiersz, esej, zdjęcie. Do takiego oświadczenia (które przybiera formę protokołu notarialnego) konieczne są załączniki, czyli print screeny stron www. Ważne są też zeznania świadków, którzy w tym samym czasie na różnych komputerach zapoznają się z kwestionowanymi treściami, a następnie potwierdzą ten fakt w sądzie, który ostatecznie oceni wartość wszystkich zebranych przez nas dowodów na naruszenie prawa. Wszystkie wskazane powyżej możliwości mogą nam ułatwić dowiedzenie, że doszło do naruszenia naszych praw. Oczywiście poza samym faktem naruszenia (który sprowadza się do udowodnienia, że na blogu, stronie lub profilu naruszyciela znajdują się nasze treści) musimy też udowodnić, że to właśnie my mamy do tych treści prawa. W praktyce wygląda to tak, że musimy udowodnić, że fotografie zrobiliśmy podczas wakacji, sami skomponowaliśmy i nagraliśmy piosenkę, że jest to nasz autorski przepis na ciasteczka albo, że to my jesteśmy autorami wiersza. Jakich dowodów użyjemy aby to wykazać zależy już w dużej mierze od konkretnej sytuacji.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW