Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Brak słów
dodano 20.01.2012
Ludziska mają jednak coś z głową
Okazuje się, że doraźna chęć zaistnienia na materiale filmowym (ku chwale kolegów z cywila?) jest mocniejsza, niż obawa przed zidentyfikowaniem i ukaraniem, co nie wystawia wysokiej oceny inteligencji takim ludziom, zwłaszcza jeśli są oni żołnierzami i to - jak w tym przypadku – armii cywilizowanego demokratycznego państwa, które przewodzi światu w wielu dziedzinach, zwłaszcza w militarnej i chce uchodzić za lidera demokracji.
Można sobie wyobrazić, co wyprawiają żołnierze z jeńcami oraz z ludnością cywilną, także ze zwłokami, ale poza obiektywem oraz na jaką skalę, zważywszy, że tylko znikoma część jest dokumentowana. Często są to czyny skrajnie drastyczne i nieludzkie, natomiast autodokumentowanie takich zachowań, to kolejne zwyrodnienie i patologia czasu wojny.
Kwestia zamieszczania kompromitujących materiałów dotyczy nie tylko filmów, ale także skandalicznych określeń - w mediach, zwłaszcza w prasie. Co pewien czas mniej lub bardziej renomowane redakcje zamieszczają zdjęcia i artykuły na temat obozów koncentracyjnych. Kretyńscy dziennikarze potrafią podpisywać fotografie tekstami nieprawdziwymi i naruszającymi honor Polski. Ostatnio pewien belgijski (centrum Unii Europejskiej!) dziennik podpisał zdjęcie – „polski nazistowski obóz pracy”*. Można zrozumieć, że ktoś mało rozgarnięty napisałby w ten sposób wiele lat temu albo gdzieś w amazońskiej dżungli, skąd perspektywa Polski, Niemiec i Belgii (drugi koniec świata) może sprzyjać nierozróżnianiu tych państw, zwłaszcza że dzisiaj one wszystkie należą do jednej wielkiej UE), zaś Brazylia nie była okupowana przez nazistów, ale już w państwach doświadczonych przez wojnę i faszyzm, to powinno być omawiane, jeśli nie już w przedszkolach, to przynajmniej w szkołach. Dziennikarz, który popełnia taki błąd (wszak ustawiczny, bowiem musiał słyszeć o poprzednich tego typu skandalach, a zakładamy, że nie jest idiotą!) powinien być wywalony na zbity pysk, niezależnie od tego, czy jest Polakiem, Niemcem, Belgiem, czy Amerykaninem. Co parę miesięcy sytuacja się powtarza, nasi dyplomaci składają oficjalne protesty, zwykle redakcje przepraszają, zapewniając, że nikogo nie chciały urazić i... za pół roku skandal się powtarza. Gdyby sprawa nie dotyczyła poważnego tematu, to można by określić owe przepychanki jako komediowe. Pora przerwać to zaklęte obłędne koło i zdecydowanie przestrzec, że tego typu „przejęzyczenia” będą karane poważną kwotą na rzecz np. muzeum obozu koncentracyjnego.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW