Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Jak kibice dojadą na nieistniejące stadiony podczas Euro 2012?
dodano 05.07.2007
Takie pytanie będzie padać coraz częściej. I nie chodzi bynajmniej o brak samochodów, bo tych nasi obywatele, a zwłaszcza sąsiedzi mają aż nadto. Brakuje nam wszystkiego: stadionów, dróg, lotnisk, bazy hotelowej, doświadczenia w organizowaniu imprez tej rangi.
Już za 2-3 lata czekają nas specjalne kontrole z postępów w przygotowaniach. Czas więc ucieka. Wiadomym jest, że budowanie w pośpiechu byleby domknąć terminy nie jest rozsądne, a prowizorki trwają czasem latami. Autostrady oddawane w ten sposób do użytku sypią się po kilku latach, choć powinny przetrwać w dobrym stanie nawet lat 30, jak ma to miejsce w krajach starej UE.
Na stadiony też nie ma pieniędzy. Koszt budowy czterech głównych stadionów to ok. 3 mld zł. Unia Europejska do tego nie dołoży. Na wsparcie biznesu trudno liczyć, ponieważ ustawa o partnerstwie publiczno-prawnym( PPP) jest w powijakach. Nawet jeśli uda się poprawić przepisy, budowa trwa kilka lat. Jeśli nie wybudujemy przynajmniej części obiektów do 2010 roku, jak to zakładają wymogi UEFA, będzie bardzo nieciekawie. Za rok czy dwa może się okazać, że za autostrady i stadiony zapłacimy my - podatnicy - w formie ekstra podatków, tak aby pokryć koszty. Kiedy pieniądze w końcu się znajdą może zabraknąć czasu i kontrole przygotowań do mistrzostw zastaną nas w połowie prac.
Oby cała organizacja EURO 2012 nie skończyła się skandalem i kompromitacją (spowodowaną nieprzygotowaniem obiektów na czas) w wyniku, których władze UEFA postanowią przekazać organizację Włochom.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW