Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Prawda może być kłamstwem
dodano 24.06.2008
Książka Cenckiewicza i Gontarczyka nie jest świadectwem współpracy Wałęsy z SB.
Mam tu na myśli głównie członków kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, którzy związani są z jedną opcją polityczną. I dlatego odpowiedzialność za tą pracę ponoszą przede wszystkim członkowie władz tej instytucji - ale również politycy, którzy doprowadzili do sytuacji, że instytucja państwowa pozostaje praktycznie poza kontrolą nie tylko państwa - ale również kontrolą społeczną. Podobnie dzieje się z mediami publicznymi, z którymi pomimo wielomiesięcznych starań koalicja rządowa nie może sobie dać rady.
Zmiana ustawy o IPN jest koniecznością. Oddzielenie pionu lustracyjnego od archiwum - jest nieodzowne.
O ostatni aspekt - to wykorzystanie polityczne całego tego zamieszania. Wczorajszy “spontaniczny” wiec zorganizowany w Gdańsku przez posła Prawa i Sprawiedliwości, Jacka Kurskiego, w obronie IPN - jest tylko potwierdzeniem tezy, że sprawa ma wymiar czysto polityczny. I nie ważne są opinie, że książka nie pisana była na zamówienie polityczne zwolenników IV RP - ważne jest to, jaką faktyczną rolę zajmie w arsenale narzędzi politycznych.
Polityka historyczna, ukochane dziecko Jarosława Kaczyńskiego, ma doprowadzić do takiej zmiany stanu świadomości obywatelskiej, aby uwierzono, że Okrągły Stół, którego głównym uczestnikiem był Lech Wałęsa, był zmową esbeków, czyli prowadzących… z prowadzonymi, czyli właśnie takimi postaciami, jak przywódca “Solidarności”. Jest to systematycznie, konsekwentnie budowana nowa historiografia opozycji, w której miejsce ludzi takich jak Jacek Kuroń, Lech Wałęsa czy inni działacze KOR-u zajmą inne postacie - te, które są wygodne. Przykładem tego jest pomijanie roli działaczy KOR- u w budowie Wolnych Związków Zawodowych - i następnie w tworzeniu NSZZ “Solidarność”.
Jarosław Kaczyński, którego teczka też budzi wątpliwości, nie mówiąc o działalności jego i jego otoczenia w Fundacji “Wola”, w latach ‘80, już raz wiedzę na temat domniemanej współpracy Lecha Wałęsy starał się wykorzystać. Było to w okresie pracy jego i jego brata w Kancelarii Prezydenckiej, na początku lat ‘90. Dlaczego wtedy nie wykorzystał tej wiedzy, dla dobra publicznego i dla prawdy? Musiał wiedzieć o tym, że SB zbierała kwity na Wałęsę, tym bardziej, że jedną z osób, które wówczas były blisko Wałęsy i jego samego był Krzysztof Wyszkowski…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW