Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Rzecz o Małym Księciu
dodano 01.08.2007
Czego nigdy nie chciałam wiedzieć o autorze mojej ulubionej książki...
Ogrodnik przywrócił dobre imię róży?
W wielu biografiach autorzy wypominają Consuelo, że była fatalną żoną. Chimeryczną i nadąsaną. Z lubością wspominają historię, jak przyjęła gości puszką sardynek. Grzebią w jej życiorysie jak w koszu na śmieci! Wyciągają same brudy! To nie ona była różą... Gdyby jej mąż hulaka, nie wpadał w środku nocy z niezapowiedzianymi gośćmi, pewnie lepiej by zaopatrzyła lodówkę! Strwoniła własne życie na stwarzanie mu odpowiednich warunków, żeby mógł się skupić i pisać. Ale on skupić się nie mógł... tak go zajmowały te wszystkie nieobyczajne panie, w których towarzystwie się prowadzał po mieście. Kiedy wreszcie zdecydował się odejść, uległ poważnemu wypadkowi. Od razu zatelegrafował do Consuelo, błagając, by przybiegła mu z pomocą. Ale kiedy tylko doszedł do siebie, po półrocznej rehabilitacji, przemówił dawnym głosem: „Przecież się rozstaliśmy, zapomniałaś?” To wszystko opisała „Róża” w swoich pamiętnikach. I nie kierowała nią chęć wybielenia samej siebie, zatuszowania win. Wierzyła, że świat ich nigdy nie ujrzy. Przed śmiercią powierzyła je swojemu ogrodnikowi z poleceniem, aby jej zniszczył. Na szczęście tego nie zrobił.
Panie Exupery! Jakie to szczęście nigdy pana nie spotkać! Nie kochać pana! I nie być nigdy przez pana kochaną!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW