Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Władza nad kobietami
dodano 29.08.2007
Aborcja w Polsce jest kosztownym i ciężko osiągalnym dobrem. Dostęp do niej jest bardzo ograniczony i poddany surowym barierom prawnym. Nawet w tych nielicznych sytuacjach, gdy jest ona dopuszczalna, lekarze często odmawiają wykonania zabiegu.
Zresztą ofensywa kleru i prawicy odnośnie problemu aborcji jest o tyle konsekwentna, że towarzyszy jej też ofensywa na wielu innych płaszczyznach życia społecznego. Kościół jest dzisiaj obecny w służbie zdrowia, w wojsku, w szkole, w parlamencie. Tym cenniejsze staje się masowe płodzenie ciał, o ile stanowi preludium do masowej kontroli dusz. Zdobywa ono zatem sankcję – ciała produkuje się po to, aby móc panować nad duszami; dusze zaś kształtuje się w ten sposób, aby dobrowolnie kontrolowały ciała. Kontrola duszy i ciała więc wzajemnie się uzupełniają i intensyfikują. Im więcej kościół zdobywa możliwości wpływu na edukację czy media, tym bardziej przybiera na sile jego dążenie do wzrostu populacji.
W ten nowy model mają również zostać włączone działania socjalne państwa. Władza w ujęciu zwierzchników kleru i członków prawicy ma pełnić funkcje opiekuńcze względem brzemiennych obywatelek, niezależnie od stopnia ich zamożności, ale tylko po to, aby sprawować nad nimi dyktat. Rozbudowane świadczenia socjalne nauka kościoła kojarzy ze złowrogim cieniem komunizmu, ale wspiera je, gdy stają się one formą szczegółowej kontroli. W ten sposób polityka socjalna przestaje być instrumentem realizacji podstawowych praw każdej jednostki i staje się premią za płodzenie. Pomoc państwowa jest tu oferowana nie jako zapewnienie możliwości godnego życia każdemu człowiekowi, lecz jako element polityki populacyjnej, wspieranie „katolickiego narodu” w jego jak najszybszej reprodukcji. Im więcej płodzi każda kobieta, tym większa nagroda ma na nią czekać. Ale ma ona otrzymać pieniądze nie jako podmiot prawa, lecz jako „matka-płodzicielka”, jako płodzący przedmiot, maszyna reprodukująca „religijną ojczyznę”, wyznaczająca charakter i kształt następnych pokoleń. Sama kobieta nie jest tu ważna –zostaje ona sprowadzona do roli posłusznej, katolickiej matki, narzędzia rozrostu populacji.
W ten sposób niezauważalnie dokonuje się redefinicja pojmowania kobiet. Mają one odgrywać nową rolę. Nie są w tym ujęciu ani liberalnymi podmiotami prawa, ani klasą uciskaną, która walczy o emancypację, ani nawet ciepłymi, opiekuńczymi służącymi, jak chciałoby wielu konserwatystów. Są one zredukowane do bycia narzędziami produkcji; ciałami, obdarzonymi zdolnością płodzenia. W ten sposób zależność kobiet od kleru dobrze wpisuje się w stary schemat marksowski, w którym burżuazja sprawuje niepodzielną kontrolę nad proletariatem i jego pracą. W tym sensie zakaz przerywania ciąży i towarzyszące mu zabiegi, są próbą monopolizacji przez kler środków produkcji, którymi są kobiece ciała. Jest to tym bardziej uderzające podobieństwo, że u Marksa burżua sami nic nie wytwarzają, zaś przedstawiciele kleru analogicznie nie mają zdolności reprodukcyjnych. Z drugiej strony tak marksowscy burżua, jak i katoliccy biskupi muszą troszczyć się o to, aby wśród zdominowanych warstw nie doszło do buntu. Kler więc śledzi zarówno dusze jak i ciała kobiet. Można przeto powiedzieć, że relacja między klerem i kobietami jest relacją podglądania.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW