Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zmierzch gigantów?
dodano 11.09.2007
W związku z rocznicą tragedii 11 września 2001 w nowojorskim centrum światowego handlu.
Zginęło około trzystu strażaków i policjantów, którzy dostali polecenie wejścia do budynków, których los już był przesądzony (i budynków, i ludzi). Bohaterstwo ratowników (opiewane dzisiaj) było niezamierzone - oni są (byli) przygotowani do ofiarnego (ale i rozsądnego!) niesienia pomocy z narażeniem swego życia, jednak wysłano ich na pewną i niepotrzebną śmierć, choć niechcący.
Amerykanie słyną z posiadania wszelkich potrzebnych i zbędnych informacji - w katastrofie zabrakło najważniejszych danych na temat pożarowej żywotności budynków. Im większa wytrzymałość konstrukcji obliczonej na działanie ognia, tym późniejszy moment zniszczenia, a nawet... kłopoty z ewentualną rozbiórką wypalonego gmaszyska, które nie zawaliło się. Im stalowa konstrukcja lżejsza, tym tańsza, ale i niebezpieczniejsza dla użytkowników. Im tańsza jednostkowa powierzchnia budowli, tym większa konkurencyjność firm wynajmujących biura. Wyścig pomiędzy zyskami a nakładami ciągle trwa - ofiarami są przypadkowi ludzie. Tysiące ludzi.
Kompromitacją współczesnej techniki ratowania ludzi podczas pożaru jest (co było widoczne na wstrząsających filmach) zupełna bezradność ratowników i ofiar w przypadku dotarcia (tych drugich) do okien lub na dachy. Wszystkie osoby znajdujące się ponad rejonem ognia powinny być ewakuowane z dachu budynku. Nie zastosowano śmigłowców, choć wydawać by się mogło, że to odpowiednia akcja ratownicza dla tych maszyn. Jesteśmy przyzwyczajeni do bohaterów amerykańskich kasowych filmów, którzy nie z takimi problemami sobie doskonale radzili, jednak atak na WTC to nie był film, choć miliardy ludzi obserwujących na telewizyjnych ekranach tę szokującą tragedię, momentami miały wątpliwości.
Ubezpieczenia to totolotek - albo ubezpieczyciel ma zyski, albo ma straty. W przypadku wielkich naturalnych i terrorystycznych katastrof to państwo powinno być ubezpieczycielem i poręczycielem. Ze społecznego punktu widzenia jest wielką rozrzutnością ubezpieczanie wszystkich budynków, statków, samolotów od nieszczęść wszelakich. Czy ktoś policzył owe koszty (operacje finansowe, sprzęt komputerowy, zakup i eksploatacja lokali, płace pracowników oraz wszelkie składki)? Wszak owi pracownicy mogliby realizować się w sferze produkcji lub innych usługach. Składki ubezpieczeniowe byłyby pobierane jako odpowiednie dopłaty do cen towarów oraz jako nieznacznie powiększony podatek od dochodów. Po katastrofie budowlanej, lotniczej, morskiej, po powodzi, trzęsieniu ziemi, epidemii itd. oraz po terrorystycznym zamachu, odszkodowania byłyby wypłacane przez Państwo. Wysokość odszkodowań byłaby proporcjonalna do zgłaszanych opodatkowanych dochodów, przy zagwarantowaniu pewnego minimum. Tak bodaj należy rozumieć nowoczesną solidarność społeczną. Zachowana byłaby natomiast instytucja ubezpieczeń "drobnych" (od kradzieży i wypadków) oraz "wyższej rangi" jako wariant fakultatywny.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW