Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Myślisz partia...
dodano 09.11.2007
Jarosław Kaczyński może do władzy wrócić tylko w dwóch przypadkach – kiedy rząd Tuska skompromituje się całkowicie – lub kiedy nastąpi całkowite tąpnięcie w gospodarce światowej, co będzie rzutowało na Polskę.
Kaczyński, przegrywając władzę i swój projekt tak zwanej IV RP – przegrał dużo więcej, niż wydaje się to z czystego wyniku wyborczego. Kaczyński zniszczył swój mit nieomylności, zniszczył swoją charyzmę, już nie jest postrzegany jako genialny strateg, myślący o dwa albo i trzy kroki dalej niż jego przeciwnicy. I jeszcze więcej – zawiódł tysiące ludzi, którzy związali się z PiS-em jako partią władzy. Oni zostaną pozbawieni stanowisk, synekur i do tego, właśnie ze względu na olbrzymi elektorat negatywny i sposób prowadzenia polityki przez Jarosława Kaczyńskiego, zostaną poddani pewnemu, krótkiemu, ostracyzmowi społecznemu, głównie właśnie w środowiskach inteligenckich i młodzieżowych. Kaczyński, prowadząc przez najbliższe lata politykę konfrontacji, awanturniczej opozycji, negacji wszystkich działań rządu i obstrukcji parlamentarnej, doprowadzi do następnej klęski – do tego, że jego brat nie otrzyma reelekcji na fotel prezydenta państwa. I nic się z tego powodu nie stanie. Kaczyński nie umie, nie potrafi przyznać się do błędów – co za tym idzie – nie wyciągnie wniosków z porażki. Jarosław Kaczyński (i jego milczący brat) obwiniają wszystkich o „bezprzykładne ataki”, o nieprzychylność mediów, o to, że społeczeństwo poszło do wyborów… brak klasy, brak godnego przyjęcia porażki jest, mówiąc ich językiem, porażający. Sprawy z Radosławem Sikorskim, straszenie aneksem raportu Macierewicza – wzbudzają już tylko politowanie i przyjmowane są jako kolejna odsłona znanego spektaklu – wiem coś strasznego, ale nie powiem, bo jest to tak straszne… a potem okazuje się, że są to… mokre kapiszony. Lech Kaczyński z kolei zrobił z siebie i urzędu pośmiewisko. Jego milczenie i obrażanie się na Donalda Tuska – a tak naprawdę na obywateli – było żenujące i trywialne. Obrażanie się na wynik demokratycznych wyborów, na to, że ludzie przy urnach odważyli się powiedzieć prawdę – było dla niego podstawą, aby zamknąć się w Pałacu Namiestnikowskim na całe 10 dni. Dobrze, że w czas ochłonął, ale jego milczenie w Sejmie i przemówienie w Senacie wskazują, że idzie drogą wyznaczoną przez swego brata. Na swoją zgubę. Nie zapomnijmy także jeszcze o jednej sprawie – Donald Tusk tuż przed wyborami obiecał, że rozliczy sprawy działalności służb specjalnych, CBA, ABW, a także prokuratury z czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Może to być spektakl pełen niespodzianek, dla byłego szefa rządu, jego ministrów – być może zakończony na sali sądowej – i to nie tylko przed Trybunałem Stanu. Jarosław Kaczyński może do władzy wrócić tylko w dwóch przypadkach – kiedy rząd Tuska skompromituje się całkowicie lub kiedy nastąpi całkowite tąpnięcie w gospodarce światowej, co będzie rzutowało na Polskę. Wtedy nastroje populistyczne i izolacjonistyczne znów by wzięły górę i tylko na tej fali Prawo i Sprawiedliwość mogłoby wrócić do władzy. Ale jest to tak prawdopodobne jak to, że Lech Kaczyński i Lech Wałęsa zostaną przyjaciółmi. Jarosław Kaczyński i jego IV RP to czas przeszły - dokonany – i zostanie zapisany na kartach historii petitem.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW