Czy supermarkety są nam potrzebne?
dodano 08.01.2009
„Wygodne, dużo towaru i niskie ceny. Supermarkety mają wiele dobrych cech. Więc czemu niektórzy tak się oburzają na supermarkety?
Czy takie coś nie zniesmacza? Ta wszechobecna manipulacja? Ta gonitwa za zyskiem? Za każdym klientem? I to „poniżej pasa” ? Jeśli ceny są niskie, to dlaczego nie? To nasze dobro, dobro konsumenckie. Nic bardziej złudnego. Światem rządzi pewne święte prawo zwane zasadą zachowania energii – parafrazując – coś za coś.
Jak myślisz? Gdzie tkwi sekret? Przecież musi być coś kosztem czegoś! I jest. Ale by to zobaczyć, trzeba sięgnąć tam, gdzie wzrok (konsumencki) nie sięga.
Ceny
Koszta hipermarketu w porównaniu z kosztami małego sklepu i przeliczeniu na ilość asortymentu i powierzchnię są wielokrotnie niższe. Dodatkowo doradcy prawni wielkich korporacji stosują szereg wybiegów prawnych, by ograniczyć koszta inwestycyjne i utrzymaniowe. Stosuje się także rozmaite sztuczki, by unikać płacenia podatków. Ceny hurtowe towarów w marketach zawsze będą bardziej atrakcyjne, bo sieć otrzymuje rabaty na olbrzymie zamówienia, jakie składa. Ale co z produktami importowymi, jak np. niemiecki towar z sieci „Lidl”? Lub słynne „wyprodukowane dla Biedronka”? Niekiedy różnica tkwi w etykiecie, ale często cena jest wykładnikiem jakości. Przyglądając się towarom „biedronkowym” można zauważyć, że np. napoje produkuje Hortex – podobnie inne produkty „tańsze” produkowane są przez gigantów jakości. Można by przypuszczać, że w napoju nie robi to kolosalnej różnicy, ale co w przypadku nabiału czy wędlin? Lepiej nie ryzykować. Szczególnie z parówkami, pasztetami i mięsem. Markety nie zaopatrują się z małych masarni, drobnych plantacji warzyw i owoców, które mają sporą rotację wyrobów. Zaopatrywane są przez fabryki żywności – gdzie nacisk idzie na ilość– mniej na jakość. Im mniejszy koszt produkcji – tym lepiej. Najgorsze, co możemy zrobić, to wytępić małe „zdrowsze” sklepiki i zdeterminować nasze żywienie marketowymi półkami. Zakup mięsa z marketu wiąże się z pewnym ryzykiem, co do jego świeżości. Z pewnością sytuacje, gdzie olbrzymie magazyny marketów pełne są zalegającego towaru są częste – tak wielki sklep musi mieć „bufor”, by nie brakło jakiegoś towaru. Często taki bufor – trzeba opróżnić. Wielokrotnie rozmawiając ze znajomymi, którzy dorabiali pracując w hipermarketach spotkałem się z opowieściami o myciu kurczaków i kiełbas, moczeniu wędlin w różnych dziwnych chemikaliach, etc. Oczywiście o podobne praktyki można by przecież posądzić drobnych sklepikarzy. Jednak oni mają mniejsze magazyny i tam towar nie zalega długo.
Czy supermarkety są nam potrzebne? - zobacz źródło
wróc do artykułów