Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zabiła pani dziecko!
dodano 27.12.2007
Nie ma takiego towaru, którego nie można by kupić. To tylko kwestia ceny, jak mawiają bohaterowie filmów sensacyjnych. Nieważne czy jest to moralna czy „niemoralna propozycja”.
Uspokojeni młodzi wrócili do domu. Spokój nie był im jednak dany; z każdą chwilą Asia czuła się coraz gorzej, dostała bardzo silnego krwotoku. Kolejny telefon do pani L. Tym razem genialna lekarka czy może raczej – jasnowidz – diagnozę wydaje… przez telefon: „Zabiła pani dziecko!” – niemalże krzyczy do słuchawki. Tłumaczy zrozpaczonej Asi, że ta była już w ciąży i łykając tabletkę, zakupioną notabene u pani L., zabiła 4-tygodniowy płód. Od razu też proponuje proste rozwiązanie – skrobanka. Umawia się na konkretny dzień, godzinę, każe przynieść 900 złotych („na początkowe koszty”). Młodzi postanawiają zasięgnąć porady innego „lekarza”. Tym razem, jakby nie ufając ogłoszeniom, jadą od razu do najbliższego szpitala. A tam niespodzianka: badanie – tym razem bez badania się nie obyło – wykazuje, że Asia wcale nie była w ciąży! Obfite krwawienie spowodowane zaś zostało „przyjęciem nadmiernej dawki hormonów”. Tabletki wczesnoporonne należy bowiem przyjmować co osiem godzin, o czym jasno informuje dołączona ulotka, a nie co cztery godziny, jak poinformowała pani L. Zażycie, niejako podwójnej dawki, wywołało w organizmie młodej kobiety prawdziwą burzę.
Ta historia, dzięki interwencji „prawdziwego lekarza” dobrze się skończyła. Można się jednak zastanawiać, co by było, gdyby podobna historia przydarzyła się, np. w małym, prowincjonalnym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, gdzie nie wszystkich stać na wydanie kilkuset złotych na leki, gdzie nie ma dyżurujących szpitali, a nasz chłopak może nas zawieźć do najbliższego miasteczka, co najwyżej na hulajnodze. Prowadzona od lat antyaborcyjna polityka nie zlikwidowała i nie zlikwiduje problemu. Gdzie jest popyt, musi być i podaż. Stworzyła natomiast idealne warunki do powstania medycznej szarej strefy. Dla rozkwitu działalności przeróżnych znachorów, felczerów i konowałów, którzy z zakazu aborcji uczynili łatwe źródło dochodu.
Jak pani L. z Warszawy i jak setki jej podobnych w całym kraju. Wypada się jedynie cieszyć, że rodzima medycyna stoi na wyższym poziomie niż, np. afrykańska. Tam „zabiegów aborcyjnych” dokonuje się za pomocą parasola albo szprychy od roweru.
Imiona oraz inicjały bohaterów zostały zmienione.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW