Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Gryfowscy akrobaci
dodano 09.01.2008
Le Parkour, nazywany także Free Runingiem, w przeciągu kilku ostatnich lat zyskał sobie sporą popularność. Sport ten nie wymaga żadnego specjalistycznego sprzętu, potrzebne są dobre buty, oraz zdolności gimnastyczne.
Nauka tricków szła im nad wyraz dobrze. Większość ewolucji uważali za „nie aż tak trudne”, tak więc szybko przyswajali technikę i umiejętności. Jak mówią, potrzeba trochę samozaparcia. Do tego przydaje się brak strachu przed próbowaniem nowych rzeczy i idzie dość gładko. Najgorzej jest z flow, czyli umiejętnością płynnego poruszania się, przechodzenia z ewolucji w bieg i na odwrót. Jednak wszyscy deklarują, że mają akrobatyczne predyspozycje i z tym również jest coraz lepiej.
Parkour to sport indywidualny. Każdy traceur pracuje nad swoimi umiejętnościami, jednak uprawianie tego sportu zespołowo ma też swoje plusy. Podpatrywanie swoich ruchów, wymienianie się doświadczeniami, czy zwykłe podnoszenie na duchu, zwiększają tempo przyswajania nowych zdolności. Chłopaki rywalizują między sobą, jednak jak mówią, jest to zdrowa rywalizacja.
Gryfowska ekipa odniosła już spory sukces. Ich film wysłany do Red Bull City Rage znalazł się w pierwszej trzydziestce najlepszych filmów z Polski. Oceniani byli przez prekursorów Parkour, którzy przyjechali z Francji. Jak mówi Daniel: - Nie pamiętam dokładnie miejsca, ale byliśmy gdzieś w środku, nie byliśmy aż tak dobrzy, ale to było fajne doświadczenie. Teraz wiemy na przykład, co mogliśmy zrobić inaczej i mielibyśmy szanse na bardzo dobre miejsce.
Le Parkour obudziło w chłopakach inne zamiłowanie - jest nim akrobatyka. Teraz biegają już zdecydowanie rzadziej. Skakanie w mieście zostało zastąpione ćwiczeniami na sali, oraz na boisku mieszczącym się przy firmie „Matusewicz”. Dalsza przyszłość pasji stoi jednak pod znakiem zapytania. Sala w Krzewiu Wielkim nie pozwala już chłopakom rozwijać umiejętności. Przydałby się nowy sprzęt, odpowiednia nawierzchnia i materace: - Brakuje jakiegoś lepszego sprzętu, to co umiemy dało się tam nauczyć, ale teraz wszystko zaczyna się robić bardziej skomplikowane - trudniejsze i niebezpieczniejsze tricki, sekwencje... a nie da się tego robić na dwóch starych materacach – mówi Żuda.
Akrobaci chcieliby również gdzieś się pokazać, promować swoimi umiejętnościami miasto: - Oczywiście w innych miastach takie grupy jak nasza są naprawdę rozchwytywane na wszelkie imprezy miejskie – argumentuje Sachu. Tego typu występy przyciągają publiczność. Niestety, nie u nas.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW