Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Coś Ci kupić?
dodano 13.01.2008
Zakupy to jest to, co przyciąga rzesze, łączy ludzi, jednoczy masy. Z drugiej strony rozbija rodziny, skłóca małżeństwa, doprowadza do łez i przyprawia o ból głowy.
- Jedno. - i tak nie wygram.
R. wstawia dwie butelki i rusza do T., która jest w trakcie refleksji nad wodą mineralną. Gdy zgrzewka wody już stoi w wózku nieśmiało pytam:
- Może pójdziemy już do kasy?
- A cukier? - R. wie, co powiedzieć, żeby zasiać w T. nutę wątpliwości.
- Masz rację, cukier. - T. nieświadomie podchwyciła.
Idziemy na stoisko z cukrem. Traf chce, że tuż obok znajdują się budynie i olejki do ciast.
- Kupić ci budyń?
- Nie, dzięki. Nie mam ostatnio ochoty na budyń. - odpowiadam łudząc się, że dłuższe zdanie lepiej podziała na R.
- Czekoladowy. Zobacz jaki fajny. To dobra firma. Wezmę ci jeden?
- Jeden możesz wziąć.
R. niepostrzeżenie wrzuca cztery budynie i pędzi do T., aby pomóc w wyborze co najmniej trzech niezbędnych do życia olejków. Już, już witałam się z gąską przy kasie nr 10, gdy R. zapytał T. czy aby na pewno mamy w domu szampon?
- Mamy. - odpowiada T.
- Ale się kończy? - R. walczy
- Nie wiem ... - i złapał T. na niewiedzy. Jeżeli nie jesteś pewien, czy coś masz - kup to.
Wybór szamponu trwał z dziesięć minut, podczas gdy ja kombinowałam gdzie się ustawić, żeby pozbawić R. kolejnego argumentu, że musimy koniecznie kupić to, przy czym stoję. Wybrałam pościel. Odprężyłam się. Radośnie macham do R. i T. i zawracam do kas.
- Patrz jaka ładna pościel. Swoją drogą czy nie uważasz, że ... - na szczęście T. przerywa tę myśl, bo ma zasadę, że na kupno rzeczy większych i trwalszych poświęcić trzeba przynajmniej dwa osobne dni.
Stanęłam przy kasie. R. niedbale rzuca okiem na wszystko to, co się tam znajduje.
- Masz gumę?
- Mam.
- Kupiłaś gazetę? - to do T.
- Kupiłam.
- Kupię picie. Dopiero teraz czuję, jak bardzo chce mi się pić. - to fascynujące, że dopiero teraz.
- Mój profesor przedsiębiorczości w liceum zawsze mówił, że najdrożej jest przy kasie. - zauważyłam bystro.
- Zarabiam, stać mnie. - skwitował to R.
Wieczór, spokojny seans serialu. Jem bagietkę z masłem.
- O proszę! I co jesz? - krzyknął R. a mnie bułka stanęła w poprzek gardła.
- Bagietkę z masłem? - odpowiadam nieśmiało.
- Ale w sklepie co było? Nie chcę, nie chcę, nie chcę.
No bo co będzie leżała ta bagietka i schła. Skoro mogę zjeść?
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW