Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Sztuką nazwać sztukę sztuką
dodano 18.01.2008
Przez dziesiątki lat ludzie tworzą swoje dzieła. Bycie artystą stało się takie proste, przecież to niezły fach i w końcu – wolny zawód.
Rys psychologiczny postaci można być bardzo skomplikowany, ale trzeba go kreska po kresce przekazać czytelnikowi. Czy autor uważał, że skoro jego postać morduje kogoś dla pieniędzy to koniecznie trzeba przedstawić wszelkie pobudki, które nim wtedy kierowały? Na jego miejscu zostawiłabym trochę miejsca wyobraźni, trzeba szanować swoich czytelników i doceniać ich intelekt. Tu jednak także pojawia się pytanie: dlaczego jeden opis przeżyć bohatera jest lepszy od drugiego? Jedna książka jest nawet lekturą, a każda inna o podobnej tematyce jest odrzucana. Przez kogo? Kto mówi, że ten opis jest lepszy od drugiego? Jaką mam pewność, że ten ktoś jest wiarygodny i wie, co robi?
Dzieła malarskie także pozostawiają wiele miejsca do popisu. Podziwiam Matejkę za „Bitwę pod Grunwaldem”. W końcu obraz niemały i dokładny. Plus za cierpliwość i chęci. Rozumiem nawet van Gogha i jego „Słoneczniki”, pomimo tego, że wielu jest artystów malujących kwiaty. Nie każdy jednak odcina sobie ucho, może to jest jakaś wytyczna dla artystów? Ale nawet moje najszczersze chęci nie pomogą mi w zrozumieniu obrazów, na których widnieją trzy kreski, kółko i trójkąt. I nie zrozumiem ludzi, którzy stojąc przed takim, powiedzmy, dziełem dywagują na wdzięczny temat pt. „co artysta miał na myśli?”
Może on nic nie miał na myśli? Może wstał któregoś dnia i postanowił sprawdzić ludzką naturę. Machnął pędzlem pięć razy i sprzedał obraz za wielkie pieniądze dorabiając do tego nie wiadomo jaką teorię. Pchnął machinę do przodu, a obraz zaczął żyć swoim życiem. Widziałam kiedyś obraz: cały czarny z białym kwadratem na środku (może odwrotnie?). Znalazł się on w podręczniku szkolnym. Ciekawe, że jak uczeń narysuje białą kropkę na niebieskim brystolu to pani nauczycielka tego nie doceni tylko wstawi pałę do dziennika. Chciałabym poznać człowieka, który stwierdził, że ten kwadrat to dzieło. Zapytałabym go, na jakiej podstawie wyciągnął taki wniosek i w jaki sposób ten obraz do niego przemówił.
Bardzo ciekawe są również interpretacje tytułów poszczególnych dzieł. Zresztą niemniej ciekawe niż same tytuły... Tekst literacki o dziewczynce poszukującej swojego miejsca na świecie zatytułować można „Nim słońce wzeszło nad horyzontem”. Książkę o starym samochodzie, który jeździ i rozmawia z przygodnymi przechodniami i pomaga im nieść siatki z zakupami może mieć tytuł „Okopy”. Dowolność jest przerażająca, a późniejsze interpretacje przezabawne. Nikt nie dopuszcza myśli, że autor mógł nazwać swoją powieść jak sam chciał. Dla żartu, z braku laku, bo komuś obiecał, bo nic innego nie przychodziło mu do głowy. Podobnie jest z obrazami. Ten, na którym widnieje kółko z wazonem w środku można zatytułować „Zmierzch dynastii Kapetyngów”. Ileż możliwości do interpretacji zostawia się wtedy następnym pokoleniom! Czy wazon to metafora Francji? Czy koło to symbol sytuacji bez wyjścia? Czy czarne tło to prorocze stwierdzenie upadku Francji w 5212 roku? A obraz przedstawiający dwie kobiety niosące książki do biblioteki to nic innego jak „Liść klonu zaplątany w pajęczynę między bukiem a dębem w podlaskim lesie”. Kto sprytniejszy może dopatrzy się małej kropki w oddali, która z pewnością może symbolizować pająka.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW