Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
" Imperium Kontratakuje " w odległej galaktyce.
dodano 29.11.2006
Raz na jakiś czas pojawiały się modele kartonowe pojazdów, o imponujących rozmiarach i wyglądzie, z cenami tak zaporowymi, że wszyscy wiedzieli, że tak naprawdę chodzi tutaj o coś w rodzaju galerii autorskiej i zdobycie prestiżu niż sam handel. Oczywiście udawało się to znakomicie, fama z prędkością nadświetlną rozchodziła się po całej giełdzie i zawsze zbierał się spory tłumek oglądaczy. Krzywo tylko patrzyli klasyczni modelarze znad swoich spitfire’ów i czołgów T-34. To byli twardzi konserwatyści i jakieś Gwiezdne Wojny nie były w stanie ich zainteresować.
Fani przeganiali się wciąż w nowych pomysłach i w czasach, gdy VHS w Polsce to była dopiero fantastyka przez wielkie ef, nie mówiąc o płycie CD na giełdzie można było kupić cały film nagrany na ... zwykłej kasecie magnetofonowej przy pomocy wysokiej klasy sprzętu nagrywającego typu Kasprzak (młodszych czytelników odsyłam do muzeum techniki). Czy można było to nazwać ścieżką dźwiękową trudno dociec, ale chętnych na zakup nie brakowało.
Giełda książkowa była też giełdą informacji. Tutaj spekulowano o dalszych losach bohaterów, plotkowano o kolejnych częściach i pomysłach Lukasa na efekty specjalne. Najwięcej zamieszania zrobiło Imperium Kontratakuje, gdy wyszło na jaw, że najczarniejszy charakter i wróg głównego bohatera jest jednocześnie jego ojcem. Ileż było dociekań jak to się stało i dlaczego, co będzie dalej, kto uratuje Hana Solo, jak zostanie zniszczone imperium?
Nie pamiętam bym z takim napięciem czekał na jakikolwiek film wcześniej czy później, z jakim czekałem i tysiące mi podobnych na Odwet Jedi, bo tak początkowo miała się nazywać ostatnia część trylogii, dopiero później sam Lukas zmienił tytuł na Powrót Jedi.
To były ferie zimowe: tłum nastolatków przed kinem podnieconych i zdenerwowanych, bo bilety się kończyły a młodzi ludzie wciąż jeszcze się kłębili przed kinem. Każdy chciał zobaczyć Powrót Jedi wcześniej niż inni.
Schody, na których dane było nam siedzieć z powodu braku wolnych foteli były twarde i niewygodne, ale wrażenia niezapomniane.
I pomyśli ktoś, że tak kończy się opowieść o złym lordzie Vaderze, dzielnym Luke’u, pięknej Lei i Mistrzu Jodzie- o nie, nie nic bardziej błędnego. Prawdziwi fani wiedzieli, że to nie może być koniec, nie przypadkowo pierwsze Gwiezdne Wojny ( New Hope) były czwartą, a nie pierwszą częścią, ale to już inna bajka.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW