Syndrom zwłok(i)
dodano 06.04.2008
Pewien Ital zapisał się na operację 10 lat temu, zatem odnotujmy z ponurą satysfakcją, że są jeszcze narody równie bałaganiarskie, co nasz.
Znane są dramatyczne opisy nieratowania tonących pasażerów w katastrofach morskich, kiedy to bark (albo inny statek) szedł na dno, bowiem szczęśliwcy zajmujący przeładowane łodzie ratunkowe intuicyjnie wiedzieli, że wiosła służą do odpychania nieszczęśników uczepionych burty od strony żywiołu. W szkole podstawowej omawiano czytankę o starych i chorych Eskimosach (teraz poprawniej - Inuici), których społeczeństwo wygodnie usadawiało w łódce ze skromnym zapasem żywności oraz wody i... puszczało w ostatnią (eutanazyjną) podróż. Dla uczniów była to zatrważająca historia, ale w ubogich społeczeństwach było to normalne zachowanie - zniedołężniali ludzie ze zrozumieniem opuszczali w ten sposób nasz piękny (dla młodych) padół. Nasze społeczeństwo trudno zaliczyć do biednego, jednak czyż dziesiątki Polaków (codziennie!) nie kończą żywota w równie haniebny (wg dzisiejszych kryteriów) sposób?
Dzisiaj można zaryzykować tezę, że rasowy pies ma lepszą opiekę medyczną niż przeciętny Polak. Wystarczy wejść do lecznicy dla zwierząt i dla ludzi i porównać sposoby traktowania klienteli (tak - klienteli!). Podczas okupacji życie obozowego rasowego psa było więcej warte, niż cały transport podludzi. Dałeś obrączkę lub cenny obraz, to dostałeś chleb albo lekarstwo, jeśli nie - do piachu: jak dzisiaj.
Syndrom zwłok(i) - udawanie troski wobec chorych współobywateli w sytuacji permanentnych braków finansowych i działanie na zwłokę (pod rozmaitymi pretekstami), kończącą się przeistoczeniem pacjenta w zwłoki, przy zachowaniu posiadanych środków dla mniejszej liczby pacjentów, których jakość opieki nieco się polepsza. Im więcej umrze rodaków (zwłaszcza rencistów i emerytów) przed wyasygnowaniem środków na ich leczenie, tym lepiej dla pozostałych przy życiu współobywateli. Taka jest bezlitosna matematyka, niezależnie od grzecznościowych (a nawet autentycznych) głosów oburzenia na powyższe wywody.
wróc do artykułów