Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Pani Stefania Dulembowa – jak dobra Wróżka
dodano 23.04.2008
Mało jest ludzi, o których można rzec, że są, jak prawdziwą wróżką z bajki. Ale zdarza się, że spotykamy je w swoim życiu i Pani Stefania Dulemba jest jedną z nich.
Podczas uroczystości Rektor Uczelni Gary Polonsky powiedział m.in.: „(…) Nazwisko Państwa Dulembów będzie znane zawsze, jeszcze przez tysiące lat, gdyż znalazło się na ścianie uniwersytetu. Zaledwie dwie instytucje są tak długowieczne- uczelnie i kościoły katolickie. Nie ma lepszego pomnika. Chciałbym podkreślić, że Stefa i Alek Dulębowie to wyjątkowi ludzie. Ponieważ jestem rektorem tego uniwersytetu, spotykam wiele osób na różnych stanowiskach - arystokratów, polityków, premierów itp. Chcę powiedzieć, że mając taką skalę porównawczą, uważam ich za osoby wyjątkowe. Nie chodzi mi przy tym jedynie o ich niezwykłą szczodrość. Słowa, jakie mi się nasuwają, aby ich określić to: prawość i szacunek, Prawość to wykładnik ciężkiej pracy, uczciwość i odpowiedzialność. Częścią szacunku jest sprawiedliwość i społeczna słuszność. W naszym wypadku wielu uczniów z biedniejszych rodzin będzie mogło skorzystać z dostępu do edukacji. Dzięki darowi Stefy i Alka Dulembów…” „Z potrzeby serca”
Dziś wiadomo, że Państwo Dulembowie pomogli, jak też wiele uratowali wielu ludzi od nieszczęścia. Ci, którzy ich odwiedzali czuli się w ich domu bardzo dobrze. Zawsze panowało tam ciepło i miłość. To ostatnie malowało się w ich oczach. Było jej tyle, że potrafili dzielić się nią z innymi. Pan Aleksander zapytany kiedyś przez zaprzyjaźnionego z nim Pana Andrzeja Łapińskiego, dlaczego rozdają ciężko zapracowane pieniądze- odpowiedział: „Wiesz ja zawsze umiałem inwestować pieniądze. Powiem ci szczerze, że to, co robię, nie jest niczym innym, jak inwestycją. A nie ma lepszej inwestycji, jak w edukację młodego człowieka” oraz, że robią to „z potrzeby serca”. Dobro społeczne było dla nich zawsze najważniejsze.
Jednym z powodów, że postanowili pomagać innym- zwłaszcza dzieciom i młodzieży był fakt, że nie mogli mieć własnych. Nie chcieli, aby po śmierci obojga ich majątek został zmarnowany lub przejęty przez skarb państwa. Postanowili oddać go we właściwe ręce tych, którzy są najbardziej potrzebującymi. Wzajemnie zadecydowali, że będą wspomagać przede wszystkim osoby zdolne, chętne do nauki a nie mające na to wystarczających funduszy. Dzisiaj mogą się pochwalić wieloma stypendystami w Kanadzie. Ci, którym pomogli nazywali ich najukochańszymi Ciocią i Wujaszkiem. W przesyłanych kartkach pisali, że są dla nich przykładem, jak żyć.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW