Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wielki, mały kraj
dodano 09.07.2008
Czasami, dobrze jest spojrzeć na, zewnątrz aby nauczyć się czegoś nowego. Dobrze jest też, patrzyć nie tylko na tych, z którymi chcielibyśmy się równać, lecz także na tych, którzy w naszej świadomości praktycznie nie istnieją, a powinni.
Nie można mieć pretensji do Estończyków a już najmniej powinna ich mieć Rosja. Estonia przed drugą wojną światową była praktycznie państwem jednonarodowościowym z niewielkim mniejszościami, niemiecką i szwedzką oraz fińską. Po drugiej wojnie, gdy weszła w skład ZSRR stopniowo została zmieniana w państwo dwunarodowościowe a Estończycy stawali się obywatelami drugiej kategorii w własnym kraju. W walkach z okupantem sowieckim zginęło około 200 tysięcy Estończyków a kolejne tyle, zostało deportowanych. Wychodzi na to, że prawie pół narodu estońskiego zostało bądź to zabite bądź wysiedlone przez okupanta, a ich miejsce zajmowali albo rdzenni Rosjanie, albo Estończycy urodzeni i wychowani w ZSRR, którzy mieli problemy z własnym językiem. Jest to widoczne nawet dziś, gdy w Tallinie łatwiej jest porozumieć się w języku rosyjskim niż estońskim, bo jak wiadomo stolice zawsze były głównym punktem emigracji ze względu na administrację centralną i stosunkowo najwyższy poziom życia,
Nie powinien, więc dziwić fakt, że pomniki ku czci Armii Czerwonej, są dziś znienawidzonym wspomnieniem i kojarzą się jednoznacznie z ogromnym cierpieniem narodu estońskiego. Posunięcia parlamentu nie mają tu nic wspólnego z tzw. „wybielaniem nazizmu” a raczej z pokazaniem historii taką, jaką ona była naprawdę, bez przemilczania pewnych kwestii tylko, dlatego, że są one niewygodne dla wielkiego sąsiada. Kwestią najbardziej sporną jest pomnik Brązowego Żołnierza mieszczący się w centrum Tallina. Eskalacja konfliktu jest tak duża, że jeden z rosyjskich parlamentarzystów zaoferował się wykupić grunt pod pomnikiem i utrzymywać go, a w samej Rosji pro-kremlowski radykalny ruch Nashi, stwierdził, że jeśli estoński parlament wyda ustawę o rozbiórce pomnika to jego członkowie będą dzień i noc czuwali przy pomniku, aby do niej nie dopuścić. Ustawa taka została przez parlament przeforsowana 15-go lutego. Obecnie decyzję, co do niej ma podjąć prezydent estoński, choć stwierdził, że raczej jej nie podpisze, co będzie oznaczać, że sytuacja przynajmniej na dzień dzisiejszy pozostanie bez wyjaśnienia, choć premier Andrus Ansip stwierdził, że już sama ustawa o ochronie grobów żołnierskich daje możliwości usunięcia pomnika z centrum Tallina, niezależnie od decyzji prezydenta.
Jakikolwiek jednak będzie los pomników radzieckich w Estonii, już sam fakt, dyskusji i burzy, jakie wywołała suwerenna decyzja, niepodległego państwa, w Rosji, pokazuje, że kraj ten nigdy nie pogodzi się ze swoją historią. Nigdy też, kraj ten nie będzie traktował żadnych ze swoich byłych, czy to części składowych, czy to „satelitów” jako równego partnera do dyskusji i pełnoprawnego członka społeczności międzynarodowej. Od Estonii moglibyśmy się, więc uczyć, że Rosją trzeba postępować zdecydowanie, bo jakakolwiek uległość nie będzie Rosji odbierana jako gest przyjaźni, lecz raczej jako oznaka słabości i dowód na słuszność własnej polityki.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW