Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
O krasnoludkach, Gwiezdnych Wojnach i Harrym Potterze.
dodano 10.07.2008
Czyli o bardzo sympatycznym filmie "Artur i Minimki", który w ubiegłym rokuzagościł na ekranach naszych kin.
Po przedstawieniu treści filmu czas na omówienie owych nawiązań i innych ciekawych smaczków. Najbardziej widoczne są nawiązania do Harrego Pottera. Artur jest wybrańcem, który ma największe szanse pokonać Maltazarda, a imienia tego ostatniego nie wolno wymawiać, bo sprowadza to nieszczęście. Kamień ze skały to nawiązanie do legend arturiańskich, ot takie sympatyczne uzasadnienie wyboru imienia głównego bohatera. Maltazar jako żywo przypomina wicekróla z pierwszych trzech części Gwiezdnych Wojen fizycznie, a imperatora mentalnie i biograficznie. Drobnym nawiązaniem do tego cyklu jest też scena, w której Artur dostaje broń od księcia Betamesza, będąca jakby kalka sceny z Mrocznego widma, w której generał Jar Jar otrzymuje bum-buma od jednego ze swoich oficerów. Z Gwiezdnych Wojen tez pochodzi schemat trójki bohaterów: ksieżniczka, jej brat i jej wybranek spoza arystokracji. Same Minimki to elfy nie w wersji tolkienowskiej, ale ludowej, w której są maleńkimi skrzatami, które z kuzynami od Tolkiena łączą spiczaste uszy. Mamy też nawiązanie biblijne. Artur niszczy królestwo Maltazarda za pomocą taniej piłeczki, którą otrzymał na urodziny od Babci. Przywodzi to na myśl drobnego Dawida, który zabił olbrzyma Goliata wystrzelonym z procy rzecznym kamieniem. Inny tani prezent, nakręcane autko nieco wcześniej ratuje życie głównemu bohaterowi i jego przyjaciołom. Płynie stąd nauka dla młodych widzów, aby nie gardzić tanimi przedmiotami i cieszyć sie z rzeczy małych. Niestety, oprócz motywów biblijnych, widać w filmie wpływy New Age. Teleskop, będący bramą do świata Minimków posiada pierścienie dla Ciała, Umysłu i Duszy. Oswaja to dzieci z ezoteryczna antropologią. Newageowy posmak maja też uwagi o równowadze przeciwieństw. Ciekawe, czy dostrzegli to ci, którzy tropią okultyzm w Harrym Potterze. Wątpię, bo Minimki są na razie zbyt mało popularne. Na ich krytyce nie da sie zdobyć ani sławy, ani pieniędzy. Zresztą i tu po prawdzie jest to słaby powód do krytyki. Jest to niewątpliwie łyżka dziegciu w beczce miodu, ale nijak nie przekreśla ona wartości edukacyjnych, a tym bardziej artystycznych filmu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW