Marzeń nigdy dość
dodano 28.04.2009
Oto historia człowieka, który leżąc na polanie podczas burzy z widelcem w ręku, postanowił zostać muzykiem, sportowcem, poetą, aktorem, radiowcem i wokalistą...
Sport
M: W przerwach między koncertami trenujesz biegi długodystansowe. Skąd zamiłowanie akurat do tej dyscypliny sportu?
MW: Zawsze chciałem grać w piłkę, ale w podstawówce ciężko zachorowałem na kolana i kręgosłup. Byłem z tych dzieciaków, co na lekcjach WF siedzą z książką od historii, bo mają zwolnienie. Przez te wszystkie lata czułem się niespełnionym sportowcem, który nie mógł grać tak, jakby chciał, bo go bolały nogi. Dla innych była to zwykła oznaka słabości. Dwa i pół roku temu zobaczyłem jakiś urywek z zawodów na Eurosporcie, kiedy Stefano Baldini wbiegał na metę maratonu. Wtedy już wiedziałem, czego chcę...Pokochałem dyscyplinę, która wydawała mi się najnudniejsza na świecie – długodystansowe biegi. W pogoni za marzeniami sportowymi zacząłem codziennie pokonywać coraz dłuższe dystanse. Pokonałem barierę w postaci choroby kolan. Zrozumiałem, że człowiek może spełnić swoje marzenie, jeśli odda mu się bez reszty.
M: Pamiętasz swój pierwszy maraton?
MW: Tak! Człowiek i natura, pulsujące skronie, wiatr, ludzie, ktoś z boku chce dogonić, ty zaciskasz zęby, jeszcze 30 kilometrów, 10 kilometrów, jeszcze 2... Upadasz. Skurcze wykrzywiają ci nogi, ból nie do zniesienia, wszyscy, których wyprzedziłeś znów cię przegonili. Ciemno przed oczami, karetka, ty jednak wstajesz i mówisz, że biegniesz. I biegniesz i już słychać w oddali krzyk ludzi przy mecie i czujesz się jak grecki posłaniec i biegniesz coraz szybciej, i szybciej.. I nagle rozumiesz, że to już nie jest tylko zwykłe 42km dystansu. Że linia mety nie kończy biegu... Na youtube mam pamiątkę z tego dnia:
Media
Patrzę na Marcela i widzę błysk w oku, gdy opowiada o uczuciach, towarzyszących podczas spełniania marzeń. Zastanawiam się, czym jeszcze mnie zaskoczy.
MW: Inne marzenia, które spełniłem to praca w studenckim radiu SFERA UMK, gdzie prowadzę z kolegą Piotrem wspólną audycję pt. Wydział Muzyczny. Nakręciłem też z Grześkiem ze studiów film krótkometrażowy "Pacemaker". Nawet nie najgorzej nam wyszło. No i koncerty - kocham koncerty. W ubiegłym roku zaliczyłem The Police, Iron Maiden, AlphaVille i festiwal Heineken'a. Dostałem pracę przy filmowym festiwalu. Myślę, że to bardziej z serii marzeń praktycznych, zawodowych - może uda mi się pracować w kulturze i mediach, co zawsze chciałem robić.
Marzeń nigdy dość - zobacz źródło
wróc do artykułów