Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Kino jest kobietą
dodano 11.07.2008
Krzysztof Kieślowski w jednym z licznych wywiadów udzielanych po sukcesie „Trzech kolorów” powiedział, że kino XXI wieku będzie należało do kobiet: dziś nie sposób nie przyznać mu racji.
Obie bohaterki filmów Triera bardzo kochają i zdolne są do ponoszenia największych ofiar. A to przecież nie jedyna twarz, jaką może przybrać kobieta. To chyba Bergman pokazał światu zimne intelektualistki, jednocześnie przyciągające i odpychające mężczyzn: kino europejskie do dziś lubi eksplorować psychiki takich kobiet. Taka jest bohaterka głośnej „Pianistki” - Michaela Haneke. Erika Kohout to wyrafinowana intelektualnie i seksualnie dojrzała kobieta, która mieszkając z matką i będąc artystką, nie jest w stanie poradzić sobie z targającymi nią emocjami i znajduje kanał dla ujścia seksualnych frustracji, chociażby nacinając sobie krocze żyletką. A gdy pojawia się obok niej faktycznie w niej zakochany młody mężczyzna, rani go, nie potrafiąc w inny sposób poradzić sobie z własnymi emocjami. W głośnej „Intymności” wyreżyserowanej przez Patrice Chéreau to kobieta przychodzi do mieszkania mężczyzny, inicjując cotygodniowe spotkania. To ona decyduje o formie, jaką one przybiorą, narzuca ich tempo i decyduje o czasie, miejscu. Gdy w pewną środę nie przychodzi, zmusza Jaya do poszukiwań, które prowadzą do odkrycia, że także i ona jest artystką. Mimo że w filmie obie postacie: mężczyzna i kobieta są równoważne, nie sposób nie zauważyć, że to Claire jest jednak zawsze o krok dalej od Jaya.
Obecnie w kinie triumfy świecą panie zwyczajne: a nawet niedoskonałe, odległe od ideału piękności, nieustannie narażone na zwykłe życiowe pomyłki, zwyczajne. Bridget Jones – bohaterka mocno inspirowana serialami w stylu „Ally MacBeal” czy „Seks w wielkim mieście”, idealnie wypełniła lukę w kinie, pokazując kobietę zbyt grubą, zbyt naiwną i zbyt normalną, a mimo to, chwytającą za serce. W polskim kinie filmem podobnym w wymowie jest „Lejdis” Koneckiego i Saramonowicza, pokazujący perypetie czterech zupełnie od siebie różnych kobiet, które usiłują poradzić sobie z własnym zwariowanym życiem, które wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowały. Takich kobiet do tej pory w kinie nie było, a te właśnie chce się oglądać, bo niestety w klasycznym kinie akcji kobiety w głównych rolach nie wypadają przekonująco. Potwierdzają to klapy filmów takich, jak „Żyleta” z silikonową Pamelą Anderson, czy też kolejne Lary Croft, które nie zebrały zbyt dobrych notek wśród recenzentów. Okazuje się, że źle ogląda się kobietę, którą przedstawia się jedynie jako twardą i seksowną: prawie że męską, nie pokazując złożoności jej psychiki. Serca kinomanów zdobywają bohaterki z wyraźnie nakreśloną psychiczną konstrukcją. Dziś to nie Lara Croft zbawia świat. Robi to kiczowato ubrana kelnerka pracująca w paryskim barze, Amelia Poulain. Naiwna, ciepła i dobra kobietka, która wierzy, że pomagając bliźnim, uszczęśliwi cały świat. Nazywany pigułką szczęścia film zrobił karierę na całym świecie, nie tylko we Francji: nawet nie lubiący francuskiego kina Niemcy zamawiali bilety z dużym wyprzedzeniem. W Polsce do dziś wspomina się o tym filmie, do dziś ma on swoich wiernych fanów.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW