Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Eurowizja 2008 - echo I półfinału z 20 maja
dodano 21.05.2008
Ostatnimi czasy Konkurs Piosenki Eurowizji, organizowany od 1956 r. przez EBU (Europejską Unię Nadawców) nie cieszył się poważaniem, głównie z powodu niskiego poziomu, prezentowanego w ostatnich kilku edycjach. A w tym roku?
Jeżeli chodzi o linię ballad, na uwagę zasługują wspomniana wcześniej Norwegia, Izrael a także Rumunia i Rosja. Hebrajsko - angielski Fire In Your eyes Boaza okazał się niezwykle dobrym, oryginalnym utworem, co w połączeniu z ciepłym, wyszkolonym głosem artysty oraz świetnym, kameralnym show zagwarantowało Izraelowi miejsce w finale. Całkiem słusznie!
Nico i Vlad, reprezentanci Rumunii, zaprezentowali się z utworem Pe-o Margine de Lume. Śpiewająca doskonałymi, zharmonizowanymi głosami para rumuńskich wokalistów, romantyczne, nierażące show i ciekawa linia melodyczna uparcie nasuwają mi skojarzenie z innym wspaniałym (wspanialszym!) duetem damsko - męskim , jaki stworzyli z pewnością Jose Cura i Ewa Małas - Godlewska. Klimat Nico i Vlada bardzo przypominał klimat Song of Love Cury i Małas - Godlewskiej a przede wszystkim, co ważniejsze, klimat dawnych Eurowizji, faktycznie prestiżowych, eleganckich i na niezmiernie wysokim poziomie. Czapki z głów, czytelnicy, bo wg mnie Rumunia pokazała niesłychaną klasę i podniosła poziom tegorocznego konkursu. Rumunia, rzecz jasna, w finale. Tak trzymać!
Rosję reprezentował Dima Bilan z utworem Believe. Utwór bardzo oryginalny, intrygujący, nawet wzruszający a do tego niezapomniany, uczuciowy Evgeny Plushenko, kręcący zapierające dech w piersiach piruety wokół występujących rodaków. Genialne posunięcie nie tyle taktyczne, co widowiskowe razem z po prostu pięknym kawałkiem Bilana zasłużyło sobie na otrzymane miejsce w finale.
Chwilę o linii kabaretowej, a więc na pierwszy, najsroższy ogień Irlandia czyli moje największe rozczarowanie w tym roku. Nie rozumiem, dlaczego wielokrotna zdobywczyni nagród, kraj Zieleni i przepięknej muzyki folkowej, jedna z najlepszych uczestniczek Eurowizji ostatnich pięciu lat w tym roku pokazała coś tak głupiego, niezabawnego, wręcz niesmacznego. Nie ukrywam: bardzo liczyłam na Irlandię, na to, że jej reprezentanci wespną się na szczyty charakteru linii ballad i ponownie, śladem wspomnianego już Briana Kennedy’ego przeniosą uczestników w magiczny świat irlandzkiej muzyki. Rozczarowałam się porządnie, ale chyba głosujący też, bo Irlandia do finału nie weszła. Tak to jest, kochana Irlandio, jak się raz chce zrobić coś innego, niekoniecznie fajnego. Publiczność w półfinałach była wyjątkowo sprawiedliwa. Czyżby system „po sąsiedzku” spadł z postumentu na rzecz uczciwego, szczerego głosowania na najlepszych a niekoniecznie sąsiadów? Niemalże wynagrodzenie rozczarowania irlandzkiego!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW