Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
II rocznica pielgrzymki Papieża Benedykta XVI do Polski
dodano 25.05.2008
Równo 2 lata temu Papież Benedykt XVI był w naszym kraju. Po 24 miesiącach przypomnijmy sobie to, czego byliśmy wtedy świadkami a później odpowiedzmy na pytanie: czy coś z tego wynieśliśmy?
Stał się dla nich kimś w rodzaju nowego „idola”. On natomiast przekazał młodym, aby „budowali dom na skale” i nie lękali się postawić na życiowej drodze Tego, który jest dziś przez bardzo wielu ignorowany. Jak wyjaśnił budować życie na skale to ”znaczy mądrze” nie raz kosztem wielkich wyrzeczeń mając świadomość wielu pojawiających się przeciwności. Powiedział: „Chrystus nie obiecuje, że na budowany dom nie spadnie ulewny deszcz, nie obiecuje, że wzburzona fala ominie to, co nam najdroższe, nie obiecuje, że gwałtowne wichry oszczędzą to, co budowaliśmy nieraz kosztem wielkich wyrzeczeń”. Słowa Papieża były wielokrotnie przerywane burzą oklasków. Na zakończenie zaśpiewano Mu „Sto lat” wręczając deklaracje z ponad 21tys. podpisów zatytułowaną „Nie biorę narkotyków”. Benedykt XVI tak, jak Jan Paweł II kontynuował spotkania z młodzieżą w słynnym Papieskim Oknie na Franciszkańskiej 3.
Podczas ostatniej powiedział do nich: „Do widzenia. Arrivederci! Dziękuję! Do zobaczenia w Rzymie, a jeżeli Pan Bóg pozwoli to jeszcze w Krakowie!”. Najtrudniejsza część Najtrudniejsza część pielgrzymki jednak cały czas czekała na ostatnie godziny pobytu Papieża w Polsce. Była to należy zaznaczyć- zorganizowana na prywatne życzenie Benedytka XVI- wizyta w Auschwitz-Birkenau. Wprawdzie był tu już w 1979r., ale wtedy wraz z Janem Pawłem II (pierwszym Papieżem odwiedzającym to miejsce). Teraz, jakkolwiek może zabrzmieć to dziwnie, bo przecież w obecności innych, ale był sam ze sobą, co można było zauważyć. Ponadto przybył w dwóch rolach: Niemca, co nie trzeba przypominać, jak wiele Go kosztowało, bo znamy historię, ale też będąc głową Kościoła Katolickiego.
W miejscu Kaźni XX w. sam przeszedł przez bramę obozu z napisem: „Arbeit Macht Frei”, modlił się w celi śmierci Ojca M.M. Kolbe i pod Ścianą Śmierci. Spotkał się z byłymi więźniami i odwiedził Centrum Dialogu i Modlitwy. Odmówił też sam oraz z przedstawicielami narodów i religii tam zamordowanych modlitwę za ofiary tego miejsca. Benedykt XVI powiedział tu m.in. „W takim miejscu, jak to brakuje słów, a w przerażającej ciszy serce woła do Boga: Panie, dlaczego milczałeś? Dlaczego na to przyzwoliłeś?”, jak również: „Jestem tu dziś, aby prosić o łaskę pojednania, aby prosić przede wszystkim Boga, bo tylko On może otworzyć i oczyścić ludzkie serca, ale również ludzi, którzy tu cierpieli”. Dodał, że przybył do tego miejsca jako syn narodu niemieckiego. Czy tylko fizyka? Ciekawym zjawiskiem dla wizyty Ojca Św. w Obozie była pogoda. Gdy zbliżał się do niego niebo zaczęły pokrywać ciemne chmury, zaczął padać deszcz i wiać wiatr. Tak też było, gdy dojechał. Wszystko zaczęło się zmieniać w czasie czytania przez Niego tablic narodów, których obywatele w nim zginęli. Rozeszły się chmury, ustał deszcz, pojawiło się słońce i ukazała tęcza, którą Pismo Św. nazywa znakiem przymierza Boga z człowiekiem. Zjawiska zwyczajne i proste do wyjaśnienia w fizyce, ale niezwykłe przez wzgląd na historię, miejsc i czas. Zauważyły to też i komentowały media całego świata. Wiele osób porównało to do Mszy Św. po śmierci Jana Pawła II. Wtedy nagły wiatr kartkując Ewangeliarz położony na trumnie Papieża zamknął go. Ludzie ci uważają, że w obu przypadkach było coś więcej niż fizyka- znak, że dobiegła końca pewna karta historii świata.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW