Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
I w jakich czasach nam przyszło...
dodano 27.05.2009
Dziennik, Czuma, Kataryna - absurd? Czy szara rzeczywistość w jakiej przychodzi nam żyć.
Po artykule „Dziennika” w Internecie rozgorzała istna wojna. Kto, co, komu i co może. Okazuje się, że wiele „może” naczelny „Dziennika” co skwapliwie opisuje w tym liście do obrońców Kataryny. W skrócie, wie o internautach tyle, że kochają Matrixa i lubują się w niewyszukanych wulgaryzmach. Pięknie, tyle tylko, że biorąc pod uwagę mój głos w ostatnich wyborach nie pasuję do jego schematu, językiem także posługuję się nieco innym a film braci Wachowskich przemilczę, bo chyba i fajny ale z klimatu s/f wolę choćby „Odyseję kosmiczną 2010”.
Po co zabieram głos? W sumie w dwóch sprawach. Po drugie (tak, nie pomyliłem się w kolejności), ostatni akapit „twórczości” Roberta Krasowskiego nadmienia niejako, że i owszem, nie do wszystkich i w ogóle a jednak niesmak pozostaje, jak bowiem zawodowy dziennikarz oficjalnie może dopuszczać się takich uogólnień? Wygląda to na pisane pod wpływem nerwów, na kolanie. Tak samo jak autorytatywne stwierdzenia, że w zagranicznych portalach panuje kultura, bon ton i ogólne "ą ę". Hmmm chińskiego nie znam, japońskiego także, jednak na ile znam portale amerykańskie, angielskie itp. to jakoś nie zauważyłem tej kultury przez duże Q.
Po pierwsze natomiast… Czy szanowny pan Czuma, zwrócił uwagę na zwrot „jestem dziwnie przekonana” w twórczości Pani Kataryny? Oznacza to mniej więcej tyle co „wydaje mi się że”. A o ile mnie pamięć nie myli, za to że się nam coś wydaje jeszcze w tym kraju nie sadzają!
Pytania jakie stawiam temu krajowi w chwili obecnej:
- czy będąc u władzy będę mógł więcej?
- czy będąc dziennikarzem utożsamię się z kanalią?
- jakie trzeba mieć IQ by twierdzić, że nic się nie stało, bo nazwiska nie podano, wiedząc dokładnie po jakich śladach samemu trafiło się na tożsamość Kataryny a jakie zaserwowano w swej "prasie"?
- ile trzeba mieć dioptrii by przegapić, że Kataryna chętnie poda panu Czumie swoje dane, o ile dostanie taką prośbę bezpośrednio od niego?
Smutne mnie refleksje nachodzą w obecnej chwili, świat na psy schodzi i niczego nie można być już pewnym. Ja jestem jednak pewien jednego, nikt nie zabroni mi pisać - no, przynajmniej póki co.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW