Przypadek czy przeznaczenie?
dodano 09.06.2009
Może tak już jest, może niektórzy z góry skazani są na nieustanną samotność która wiąże się nierozłącznie z nieuporządkowanym stanem równowagi psychicznej...
Taka jest moja historia. I miałam nie opowiadać, a jakoś tak wyszło, nie mogłam się powstrzymać i w skrócie streścić. A nóż widelec komuś się przyda! Choć rzadko kiedy zdarza się mądrzeć od czyichś rad. Dobra, nie przyznaje się bo wstyd. Przyznam jedynie, skąd u mnie taka refleksja. Otóż zagubiona jestem, pomyślałam wiec, że uporządkuję swoje myśli, całą tą gmatwaninę uczuć i w końcu dojdę do tego, w jakim stopniu seriale zniszczyły mi szczęście i odebrały czerwony dywan spod nóg. Także seriale w dużej dawce naprawdę szkodliwie wpływają na nasze życie, na którym wymuszamy, aby przemieniło się w obraz arkadii, swoistej oazy mlekiem i miodem płynącej.
Żeby dalej nie przynudzać, dokończę szybko i schematycznie tak oczywistą dla nas historię, bo żywcem zaczerpniętą z naszego życia. Dalej wygląda to tak, my płaczemy po nocach, w końcu przychodzą nam do głowy myśli tak okropne, aby zostawić faceta, i znaleźć ten przereklamowany ideał, tego romantyka. Ale brak nam do tego odwagi, boimy się zostać same. Wreszcie facet przegląda na oczy, widzi co się święci, ma już dość tych scen zazdrości, ciągłych pretensji nie wiadomo o co i rozżalonego, wiecznie niezadowolonego głosu. I bum! Balon szczęścia pęka. Dywan czerwony się zwija, a marzenia senne staja się sennymi koszmarami. Tadzio nas zostawia, tak opuszcza nas. To właśnie jest nieszczęśliwe szczęście. Z czasem przychodzi nam refleksja, po długich, nieprzespanych nocach rzecz jasna, że przesadziłyśmy. Próbujemy ratować coś, czego już nie ma, powiedzmy sobie szczerze. I wszystko na nic. Jeszcze później zdajemy sobie już w pełni świadomość, że to my spaprałyśmy sprawę. To my idealizowałyśmy tak nieidealne niegdyś życie. Rozglądamy się dookoła wokół koleżanek a nawet obcych i przychodzi kolejna refleksja, okazująca rzeczywisty stan rzeczy: otóż żadna z naszych przyjaciółek, żadna z koleżanek bliżej czy dalej nam znanych nie ma życia usłanego różami, jak bohaterka Lolita. Co więcej, nasz Tadek to jeszcze złoto w porównaniu do Mietka wciąż ignorującego naszą przyjaciółkę Tereskę, a już na pewno platyną jest Tadek jeśli by go zestawić teraz z non stop terroryzującym Krysię Staśkiem. To dopiero gnój ten Staś, ma tupet! I co za tym idzie po czasie już zdajemy sobie sprawę, jakim cudownym mężczyzną był Tadek! Śmieszne? A jednak prawdziwe. I uporządkowane w logiczną całość. Wiec najlepiej jak najszybciej zdać sobie sprawę, ze Tadek to złoto, bo późniejsza szansa na tą przereklamowaną, a jakże nam potrzebną miłość może nie nadejść, nadejść za długi, długi czas, albo miejsce Tadka może zająć prawdziwy Gbur czy Cynik, a my przyjmiemy go pod swoje skrzydła wierne idei, że postąpiłyśmy z Tadkiem źle. Będziemy chciały odkupić błędy z przeszłości, zadość uczynić temu panu, skoro Tadkowi już nie da rady wynagrodzić. I będziemy przymykały oko na wszelkie przewinienia Gbura, a Gbur to wykorzysta, nas wykorzysta. Poczuje się bezkarny. A my świadome błędu poprzedniego związku będziemy chciały go naprawiać nadal. Zerwiemy z serialami raz na zawsze ( może na zawsze nie do końca, ale na dłuższy czas na pewno) i wczujemy się w rolę kochającej kobiety, która dla Gbura zrobi wszystko. Nie będziemy już robić awantur z byle powodu, zero pretensji, co więcej, będziemy akceptować „gburość” Gbura wzdłuż i w szerz jego „gburości”.
Może są wśród nas takie, które nie pozwolą się wykorzystać?
Jestem zwolenniczką teorii, że musi minąć trochę czasu, zanim znów zasłużymy na Tadka. W tym właśnie czasie los na naszej drodze życia może postawić Gbura. Ale sztuką jest go szybko rozpoznać i posłać tam, gdzie pieprz rośnie, nie dając się wykorzystywać. Nadejdzie czas, kiedy wszystko sobie poukładamy i przemyślimy, wtedy zjawi się Tadek, może nie ten sam ale o równie jasnym spojrzeniu, a i nawet bardziej cudownym uśmiechu, który będzie w stanie powierzyć nam swą opiekę. I tu uwaga, nie dajmy znów omotać się serialowym Lolitom!
Przypadek czy przeznaczenie? - zobacz źródło
wróc do artykułów