Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
I znowu idą święta... czyli święta w krzywym zwierciadle
dodano 24.12.2006
Świąteczni optymiści jak zwykle uradowani krążą od kilku dni z uśmiechem na twarzy, zaś sceptycy przeżywają święta w nieco inny sposób pragną by jak najszybciej one minęły, mimo faktu, iż jeszcze się nie zaczęły!
Zmęczeni wracamy do domu, a tu trzeba ponownie wyjść, tym razem w poszukiwaniu choinki oraz prezentów - jak zwykle powraca coroczny problem, co kupić matce, ojcu, siostrze, bratu, babci, kuzynowi, ciotce, kotu, chomikowi... Kiedy i ten punkt świątecznego rytuału przeżyjemy, wracamy ledwo żywi do domu i sobie myślimy "hura, zostało „tylko” ubranie choinki oraz praca w kuchni!"
Od następnego poranka pomiędzy innymi domownikami krążymy po kuchni. Denerwujemy się, bowiem matka wzięła ulubiony nóż, ale przeżyjemy to jakoś. Przy zespołowych pracach w kuchni mamy gwarancję, iż zostaniemy oderwani od pracy ze 100 razy, ponieważ każdy z rodziny poprosi nas, abyśmy podali lub zrobili coś innego. Ledwo mieszcząc się w kuchni będziemy trącani co chwilę, ale mimo to będziemy się serdecznie uśmiechać, a w duchu sobie mówić „przecież są święta, przecież są święta... Bądź spokojna”. Po kolei robimy tonę sałatek, lepimy uszka i pierogi, robimy barszcz, kompot oraz pieczemy kilka ciast, jakbyśmy to mieli pochłonąć przez te święta.
W końcu zmęczeni wychodzimy z kuchni, jakbyśmy przepracowali rok w kamieniołomach, zostaje ubranie choinki. Z tym drzewkiem zawsze jest problem! A to jednej osobie nie podoba się czerwona bombka przy małej srebrnej, a to według drugiej osoby kokardka jest źle przymocowana, czy też lampki są ułożone inaczej niż w zeszłym roku, a łańcuch to kompletnie jakoś dziwnie leży. Istny horror, przy którym najszybciej można dostać furii. Brakuje tylko by w tym momencie przepaliły się żarówki!
Jeśli się nie poddamy zostaje już tylko oczekiwanie na gości. Oczywiście połowa się spóźni z 1,5 godziny, bo źle wymierzy czas na dojazd na wigilię, a winę zrzuci na niesamowite korki, warunki atmosferyczne no i nasze ukochane polskie drogi.
Kiedy jednak wszyscy się zbiorą, zostaje ulubiony moment - dzielenie się opłatkiem, zwłaszcza z tą połową rodziny, z którą ostatnio się posprzeczaliśmy bardzo poważnie, ale cóż, musimy się przełamać, złożyć te same życzenia co rok wcześniej, bo przecież nie będziemy robić scen w tak uroczystym dniu. Poza tym nie chcemy robić przykrości matce i babci. Jednak w duchu każdy chyba się zastanawia nad tym zwyczajem: po co się zmuszać do czegoś, na co nie ma się naprawdę ochoty i widać to na każdym kroku. Zresztą większość członków rodziny ma podobne nastawienie, lecz nic nie poradzimy na to, iż taką mamy tradycję.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW