Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Rozważni czy romantyczni?
dodano 02.01.2007
W swojej najnowszej książce „Gottland” Mariusz Szczygieł mierzy się z obecnym przez lata w Polsce stereotypem, jakoby Czesi byli narodem defetystów i konformistów.
Ważne są też resentymenty historyczne. Sądzę, że duży wpływ na historyczne losy Polski miała żywa, choćby podświadomie pamięć o imperialistycznej przeszłości. Polska od zawsze przejawiała silne tendencje do ekspansjonizmu, tocząc wojny z sąsiadami przyłączała w skład swych granic nowe terytoria. W czasach świetności po uniach w Krewie (1385) i Lublinie (1569) polskie włości sięgały od Bałtyku niemal do Morza Czarnego. Rzeczpospolita była w tym okresie absolutnym hegemonem tej części Europy, mającym przy tym aspiracje do przewodzenia jej (vide wprowadzony za czasów ostatnich Jagiellonów polski renesans, czy tolerancja religijna prawnie usankcjonowana konfederacją warszawską w 1573 roku). Królestwo Czeskie także przeżywało okresy potęgi. Choćby za czasów Karola IV, który w 1355 roku został wybrany cesarzem i przyczynił się do rozkwitu Pragi, która była wtedy głównym miastem imperium. Różnica polegała jednak na tym, że w ramach cesarstwa Czesi byli częścią sfederalizowanego państwa skupiającego różne narody. Nie będąc siłą dominującą nauczyli się współistnieć z innymi. Doświadczenie to pomogło im także, gdy byli częścią liberalnie traktującej swoje włości monarchii Austro-Węgierskiej. Cesarstwo Habsburgów podchodziło do podległych terytoriów z dużą dozą autonomii, co odpowiadało Czechom. Dziś z kolei można tylko gdybać, jak wyglądałby polski romantyzm, gdyby nie carskie represje w Kongresówce, czy germanizacja Bismarcka w zaborze pruskim. Bo przecież w podległej Habsburgom Galicji także posiadającej odpowiedni zakres wolności, ludzie zajmowali się wyłącznie własnymi sprawami, a jedyne powstanie w 1846 roku w Krakowie skończyło się niemal tak szybko jak wybuchło. Nie zapominajmy jednak, że ta rewolucyjna i buntownicza Polska mieściła się głównie w zaborze rosyjskim i niemieckim, co w jakiś sposób legitymizuje represyjną politykę okupantów, tworząc z całej sytuacji zamknięty obieg.
Szczygieł nie wybiela bohaterów „Gottlandu”, nie stara się ich usprawiedliwiać. Bezstronnie i pozornie beznamiętnie opisuje ich historie, pozostawiając czytelnikowi duży margines do interpretacji. Poszczególne reportaże (drukowane wcześniej pojedynczo na łamach „Wyborczej”) są napisane ciekawie i zajmująco, a co chyba ważniejsze – składają się w idealną całość. Książka rzuca z pewnością nowe światło na historię Czechów i mam nadzieję, że przyczyni się do lepszego zrozumienia losów tego sympatycznego, acz tragicznego narodu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW