Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Historia pewnego małżeństwa, część 2
dodano 05.06.2008
Małżeństwo - dla jednych oznaczające pełne zaufanie, będące deklaracją całkowitego oddania i miłości, dla innych natomiast źródłem wielu problemów. Historia opisywana w tej serii artykułów jest jak najbardziej prawdziwa. Część druga.
Ukrywając swoje działania - M. tymczasem starał się w logiczny sposób przeanalizować cała sytuację, aby przygotować się do sprawy rozwodowej. W grę wchodziło chociażby dalsze zapisywanie rozmów kochanków i zainstalowanie kamer w domu. Na szczęście A. okazał się na tyle "miły" że do domu nigdy nie zawitał, natomiast czekał w samochodzie pod blokiem. W tym momencie pragnąłbym okazać szacunek dla M. za to że - jakby większość znajomych mi mężczyzn postąpiła - nie wyszedł i nie dał ( posługując się kolokwializmem ) "w ryj". Priorytet w tej sprawie odgrywała i nadal odgrywa córeczka, co do której opiekę chce dostać M., tak więc tego typu zachowanie świadczyłoby na jego niekorzyść.
Po tym jak M. oznajmił wprost że wie o tym co robi I., udało im się dotrzeć do notariusza, w obecności którego I. zrzekła się praw do mieszkania, dozwolone natomiast było jej w nim mieszkać do końca bieżącego roku. W międzyczasie I. zaczęła go straszyć oskarżeniem o znęcanie się nad nią - niestety, mimo iż należy do mojej rodziny, M. również znam i muszę zeznać czy to pod przysięgą czy nie, że chłopak nie skrzywdziłby nawet muchy. Zaczęła również wysnuwać wobec niego rozmaite oskarżenia, szantażować go unieważnieniem podpisanego aktu notarialnego, strasząc go pobiciem przez A.. Mówiąc wprost - zaczęła szaleć. Prawdopodobną przyczyną jej szaleństwa było zajście w ciążę z A. - o czym M. dowiedział się czytając ich rozmowy.
Z rozmów I. z A. wynikało iż planują niedługo razem zamieszkać, a co za tym idzie - wyprowadzka jest nieunikniona. Pozostały jednak obawy dotyczące MM. - pewne natomiast było to że chciałaby ją zabrać do nowowynajętego mieszkania. Aby temu zapobiec - M. udał się do dzielnicowego, który po kilku rozmowach zapewnił go iż zainterweniuje a przynajmniej będzie czuwał nad dalszym rozwojem sprawy.
Niestety - wczoraj, o godzinie dwunastej, pojawiła się matka i siostra I., oraz A. - czekający w samochodzie, który prawdopodobnie bał się z niego wysiąść. I. w tym czasie była w domu, udawała wyjście do pracy. W pewnym momencie złapała córeczkę i wybiegła z nią na klatkę. M. chcąc nie chcąc - nie mógł jej w żaden sposób powstrzymać, ponieważ mógłby zrobić przy tym krzywdę MM. Przed blokiem został dodatkowo zbluzgany przez siostrę I.. Wydawałoby się - tu sprawa mogła się skończyć, jednakże po próbach zgłoszenia chociażby zaginięcia córki - bo intencje matki w wypadku takiego zachowania nie są znane ani przewidywalne - na różnych komisariatach - M. zawsze był odprawiany z kwitkiem. "Dziecko jest z matką jest więc bezpieczne". Co ciekawsze - matka nie zwracając uwagi na bezpieczeństwo córeczki - zamiast - zgodnie z przepisami umieścić ją w foteliku - po prostu trzymała ją na kolanach. Dodatkowo - około godziny 19 cała ekipa zjawiła się ponownie pod blokiem M., który profilaktycznie wymienił zamki, po czym w asyście policji wyniosła z mieszkania wszystko - zaczynając od solniczek, przez dywany a na sprzęcie agd-rtv kończąc.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW