Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Intelektualny Hedonizm
dodano 15.01.2007
Rozwalony na kanapie leń uruchamiając odbiornik TV wyłącza świadomość i pozwala wlewać w siebie strumień bodźców, który zalepi jego mózg i spuści stan wielobarwnej hipnozy.
Pierwszymi klientami, płacącymi z cudzego portfela, są dzieci. Hasło „bawiąc uczyć” odchodzi do lamusa. Zawartość edukacyjna przekazów skierowanych do najmłodszych jest minimalizowana na rzecz części rozrywkowej. Za przykład mogą posłużyć Teletubisie. Nieprzypadkowo cztery stworki mają tylu zaciekłych adwersarzy wśród dorosłych. Człowiek myślący kategoriami przyczynowo-skutkowymi nie przyswaja bezładnie polepionych sekwencji i Teletubisie wydają mu się nierozumną, alogiczną paplaniną. Dorosły, przyzwyczajony do sensowności świata, oczekuje także od bajek dozy realizmu, chociażby w następstwie zdarzeń. Dzieci nie podnoszą takich zarzutów. Przykute do telewizora śledzą poczynania swoich ulubieńców.
Teletubisie to kolorowy ruchomy obrazek, kontynuacja kręciołków, lampek i innych gadżetów przyciągających uwagę niemowlaków. Wydaje się, że świat bezpłciowych stworków jest dopasowany pod każdym względem do możliwości intelektualnych najmłodszych. Przyciąga żywymi kolorami i gładkimi konturami, zaś niekonsekwentną akcją odzwierciedla sposób, w jaki nasi milusińscy postrzegają rzeczywistość. Jest dziecięcą krainą rządzącą się dziecięcymi prawami. Teletubisie proporcjami ciała i sposobem poruszania się przypominają kilkulatki, nawet słońce ma twarz dziecka i śmieje się radośnie jak szczęśliwy bobas. Komunikacja werbalna dostosowana jest do poziomu pierwszych lat życia. Teletubisie operują ubogim słownictwem scementowanym uproszczoną gramatyką, często powtarzają słowa i wyrażenia. Oglądając program dziecko przenosi się do szczęśliwej Teletubilandii, żłobka, w którym wszystkie pragnienia się spełniają, rówieśnicy są zawsze skorzy do zabawy i żaden dorosły nie ogranicza swobody i nie narzuca swojej woli. Teletubisie oczarowują dzieci jak melodia szczurołapa. Działają dobrze spreparowaną mieszanką bodźców, jednak z tradycyjnie pojmowaną bajką nie mają nic wspólnego, bowiem nie posiadają fabuły, którą dziecko musiałoby śledzić, aby wyciągnąć wnioski z poszczególnych scen i czerpać satysfakcję z rozszyfrowanej pointy. Zamiast obserwować i dociekać mały widz cieszy się każdym obrazkiem aktualnie wyświetlanym na ekranie, bo Teletubisie nie pobudzają szarych komórek do pracy, do składania postrzeżonych elementów w całość. Są jak słodka papka, jak kleik, którego nie trzeba gryźć.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW