Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Białe konkursy w szarych odcieniach cz. II
dodano 09.10.2009
Czy tworzenie ułomnego prawa to przejaw kompetencji autorów regulacji? A może za tym dziurawym, pełnym sprzeczności, nieracjonalnym systemem kryją się cele inne, niż te publicznie prezentowane?
A jednak w praktyce dzieje się różnie. Mamy więc taką oto sytuację, że minister nie ma upoważnienia do regulacji w rozporządzeniu warunków nawiązywania stosunków pracy, nie dokonuje tego zatem, tymczasem prawo takie przyznają sobie kierownicy zakładów. Rozbieżności, dowolność, by nie rzec bezhołowie.
Wydaje się, że zastosowanie § 17 rozporządzenia niewątpliwie znajduje podstawy w sytuacjach, gdy:
a) do konkursu w ogóle nikt się nie zgłosi;
b) w wyniku konkursu komisja nie wskaże żadnego kandydata.
Ale już w sytuacji, gdy ze wskazanym kandydatem nie nawiązano stosunku pracy, powody nienawiązania to odrębny temat, okoliczności tak jednoznaczne nie są.
Kłopot zaczyna się wówczas, gdy do konkursu zgłosił się tylko jeden kandydat. Jeżeli ma się w tym przypadku przyjmować, że nastąpiły okoliczności dokładnie takie same, jak w przypadku, gdy nikt się do konkursu nie zgłosił, to realizacja zasady art. 60 Konstytucji RP zaczyna wyglądać groteskowo. Jak bowiem może być realizowana owa reguła dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach, gdy ten dostęp, w istocie, uzależniony jest od zachowania innej osoby, potencjalnego kandydata w konkursie?
Dlaczego treść przepisu § 17 rozporządzenia nie została ustanowiona jako jeden z przepisów ustawy? Choćby bezpośrednio po ust. 4 w art. 44a. Byłby on przynajmniej wyraźną wskazówką interpretacyjną rozumienia sposobów nawiązywania stosunku pracy w sytuacjach określonych w ust. 4. Wątpliwości nadal by to nie rozwiewało do końca, jednakże przynajmniej usunęłoby wątpliwości, co do interpretowania przepisów ustawy za pomocą przepisów rozporządzenia.
Kto i po co stworzył taki zamęt, nie wiadomo. Widać jednak, że ten bałagan nikomu nie wadzi, skoro funkcjonuje spokojnie przez ponad 10 lat. Być może według polskiego porzekadła, iż w mętnej wodzie lepiej ryby biorą. Takie bezhołowie i ten powszechnie preferowany luz decyzyjny jest całkiem poręcznym instrumentem w dyscyplinowaniu pracowników, mających obejmować stanowiska kierownicze w publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Dyscyplinować w sensie „rób co ci każę, bo…umowa na 2 lata, 3 albo… wcale”.
Same konstrukcje umów też są warte uwagi, ale to przy następnej okazji. Jak również przy następnej okazji warto przyjrzeć się szczegółom przeprowadzanych konkursów, ich dokumentowaniu, przebiegowi i rozstrzygnięciom, które – paradoksalnie – mogą posłużyć do przeprowadzania czystek kadrowych.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW