Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Internet - mówię co myślę, a nie myślę co mówię
dodano 14.10.2009
XX wiek to wiek walki o wolność; równouprawnienie wkroczyło niespodziewanie w każdą możliwą sferę - wolny przepływ informacji, opinii i poglądów. Za takie hasła przez tysiące lat miliony ludzi oddawało swoje życie, a ziszczeniem tej walki
"Demokracja to sprawowanie rządów poprzez dyskusje, ale efektywna jest tylko wtedy, kiedy dyskusje udaje się uciszyć." Clement Attlee
Już wielokrotnie ludzkość udowodniła jak łatwo swą wolność można nagminnie naciągać, a w drastycznych przypadkach zamienić w wyrafinowaną bezkarność. Z podobną sytuacją spotykamy się dzisiaj w Internecie na każdym niemal kroku, oczywiście należy wziąć pewną poprawkę na kaliber owej "niepoprawności". Koniec XIX i połowa XX wieku dobitnie unaoczniły, że pełna swoboda w mediach nawet na szczeblach dziennikarskich bywa zgubna. Brak odpowiedzialności w doktrynie liberalnej (gdzie nie występowało pojęcie odpowiedzialności społecznej) dziennikarze odczytali jako przysłowiowe "róbta co chceta", doprowadziło to do szerzącej się manipulacji, do igrania na pograniczu etyki, opłacone teksty reklamowe, czy wykorzystywanie mediów do zagrywek politycznych powoli stawało się normalnością. Dopiero wprowadzenie odpowiedzialności społecznej i zawodowej zmieniło tą sytuację. W tym braku odpowiedzialności należy również upatrywać powodu tak drastycznie niskiego poziomu w Internecie (dobrze moderowane fora dyskusyjne zazwyczaj należą do mniej "masowych" toteż należy je wyłączyć z tego felietonu). Jasiek z Odbytnicy występujący incognito może napisać, że coś jest "hujowe" bez zbytniego przejmowania się wagą takiego stwierdzenia, bez wdawania się w szczegóły, argumenty itd. Już niebawem zapewne słowo "hejterstwo" zostanie wpisane na stałe do słowników jako określenie podobnych zachowań. Oprócz tego napotykam się, jak i zapewne każdy z Was, z bogatym wachlarzem manipulacji, z ostentacyjnym chamstwem, z brakiem jakichkolwiek refleksji, tabloizacją wypowiedzi itp. Ktoś może zapytać w takim razie, po co to wszystko opisywać skoro każdy z nas dobrze o tym wie?
"Wolność to znaczy odpowiedzialność za swe czyny, a nie wstrzymywanie się od tych czynów. Wolność - to znaczy świadomy czyn." Janina Wieczerska - Zabłocka
Ktoś mądry kiedyś stwierdził, że aby zmienić świat, trzeba zacząć od siebie. Ta złota myśl odbijała się echem przez kolejne pokolenia, a i w tym tekście pasuje jak ulał. Karmię być może moją słodką naiwność, że być może ktoś, kto to będzie czytał, uświadomi sobie te najprostsze fakty, z których każdy zdaje sobie sprawę, a zarazem całkowicie je ignoruje, żywiąc się o wiele prostszą tolerancją i naśladownictwem. To, że Internet mieni się w tym momencie od debilizmu i chamstwa nie znaczy, że nagle to wszystko jest w porządku i że tak być powinno. To, że brak w nim pojęcia tożsamości nie znaczy, że brak w nim jakiegokolwiek świadectwa odpowiedzialności. Komentarze z masowych portali stają się obiektem żartów, słowo w sieci zaczyna tracić na znaczeniu, przestajemy brać siebie nawzajem serio, Internet zaczyna być kojarzony jako siedlisko głupoty, a przez to każdy z nas po trochu zyskuje metkę debila. Potraktuj więc ten tekst drogi czytelniku jako mini-apel do ciebie, do ciebie i do Jaśka z Odbytnicy. Wszyscy zastanówmy się 3 razy zanim następnym razem gdzieś tam w odmętach sieci zechcemy opisać swoje przemyślenia, przelać frustracje, odpyskować użytkownikowi o groźnie brzmiącym nicku "ROTFailer1985", czy warto i czy w ogóle mamy cokolwiek do powiedzenia na ten temat. Bo świadomym trzeba być, że milczenie czasem wymowniejszym komentarzem jest niż cały ten felieton.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW