Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zdelegalizować feminizm!
dodano 21.11.2009
Podważanie człowieczeństwa dzieci poczętych powinno być karane z taką samą bezwzględnością jak podważanie człowieczeństwa Żydów. Nazizm, aborcjonazizm = jeden czart.
O łamaniu praw człowieka nienarodzonego…
Wielu ludzi bulwersuje się z powodu faktu, że komunistyczna rzeź, która miała miejsce w Katyniu w 1940 roku, nie została oficjalnie uznana za ludobójstwo. Ja zaś nie pojmuję nie tylko bagatelizowania zbrodni katyńskiej, ale także niechęci Miłościwie Nam Panujących Polityków, UE i ONZ-u do uznania aborcji za morderstwo. Wydarzeniem, które niedawno doprowadziło mnie do szewskiej pasji, było skazanie księdza X na 30.000 złotych grzywny za napisanie, iż “pewna pani (której odmówiono usunięcia ciąży) chciała zabić swoje dziecko, lecz jej nie pozwolono”. Pytam po raz drugi: gdzie tu jest sprawiedliwość?! Moim zdaniem, aborcja powinna zostać uznana za zbrodnię, niedoszła aborcja - za usiłowanie zabójstwa, a głoszenie pro-aborcyjnych haseł - za podżeganie do popełnienia przestępstwa. Bo wzywanie do mordowania nienarodzonych dzieci to nie jest “wyrażanie własnego zdania“, tylko właśnie łajdackie nawoływanie do zrobienia czegoś odrażającego. Pierwszym krokiem do wprowadzenia w Polsce sprawiedliwości może być delegalizacja pro-aborcyjnej ideologii feministycznej. W tym miejscu chciałabym powtórzyć moją wcześniejszą myśl, żeby utrwalić ją Wam w pamięci: podważanie człowieczeństwa dzieci poczętych powinno być karane z taką samą bezwzględnością jak podważanie człowieczeństwa Żydów. Nazizm, aborcjonazizm = jeden czart. Zbrodniarze komunistyczni wymordowali kilkaset milionów ludzi, nazistowscy - kilkadziesiąt milionów, natomiast związany z feminizmem aborcjonazizm pochłonął aż miliard nienarodzonych dzieci, licząc tylko od 1945 roku (źródło: Polonica.net). I nadal pochłania, niestety. Dlaczego? Bo media wmawiają nam średniowieczny pogląd, według którego płody wcale nie są ludźmi (tak, tak! Właśnie w średniowieczu uważano, iż dziecko staje się dzieckiem dopiero jakiś czas po urodzeniu!). Ciemnota i zabobon, jak w mordę strzelił…
O tym, co właściwie chciałam Wam przekazać…
Jak obyczaj każe stary, w ostatnim akapicie mojej wypowiedzi pisemnej umieszczę najważniejszy wniosek, wypływający z moich dzisiejszych refleksji. Otóż tak: jeśli w naszym kraju koniecznie musi panować cenzura, to niech będzie ona równa wobec wszystkich, niech obejmuje wszelkie zbrodnicze, kontrowersyjne, radykalne i niebezpieczne ideologie, łącznie z pro-aborcyjnym feminizmem. Jeśli zaś ten przykry stan nie jest konieczny, to niech w ogóle nie będzie cenzury, niech nikt nie boi się procesu bądź innych represji za poglądy politycznie (słowo “nikt“ należy rozumieć dosłownie). “Trzeba być gorącym albo zimnym” - mawiał Jezus z Nazaretu, starożytny teolog, moralista i założyciel religii chrześcijańskiej. Oby nasi łaskawi prawodawcy wreszcie zastanowili się, czego chcą od życia: dotkliwej cenzury czy wolności słowa. Bo stanowi, który obecnie panuje w Polsce, można by nadać wdzięczny tytuł “ni pies, ni wydra”. Ja nie lubię takich kolaży, ponieważ przywodzą mi one na myśl osławiony “socjalizm z ludzką twarzą”. Chcę mieć albo pełną wersję jednego, albo pełną wersję drugiego. Czy tak trudno to zrozumieć?…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW