Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Pożreć urzędnika
dodano 01.12.2009
Społeczeństwo generalnie nie cierpi urzędników. Zwłaszcza skarbowych. Projekt rządowy karania ich za błędy decyzyjne z pewnością wielu uradował. Do pierwszych skutków.
Niesłusznie pobrane, ale za to zgodnie z literalnym brzmieniem przepisu podatki, jak się może okazać po latach, trzeba będzie zwracać. Z odsetkami i odszkodowaniami. Choć to już raczej na skutek wyroków w Strasburgu. Nasz system wymiaru sprawiedliwości jest bowiem tak samo skonstruowany i wydolny jak system podatkowy.
Na koniec zaś urzędnik, obwiniany o skutki, pokaże palcem przepis, według którego beztroski ustawodawca kazał mu działać i znów nie będzie winnych. To znaczy owszem, winne będzie państwo, które zamiast stworzyć przejrzysty system, wprowadzać chce odpowiedzialność urzędnika za ten cały bałagan.
Na wszelki wypadek urzędnicy również wpadli na pomysł, jak się chronić przed taką twórczością z serii kowal zawinił a Cygana powiesili. Postulują więc o wprowadzenie ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej w związku z ewentualnymi konsekwencjami.
Nawet więc jeśli w jakiś przedziwny sposób uda się urzędnikowi przypisać winę, to zapłaci za to ubezpieczyciel. Składki na ten cel ma, rzecz jasna, pokrywać budżet. Oznacza to, że za błędy urzędnika podatnik w rezultacie sam sobie przyzna i wypłaci odszkodowanie ze swojej własnej kieszeni.
Jest cały wachlarz przepisów o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za działania niezgodne z prawem. Przepisów w praktyce martwych. I to nie tylko dlatego, że urzędnik nie będzie ścigał urzędnika, choć ma taki obowiązek, gdy zajdą stosowne przesłanki. Główną rolę w takich bataliach odgrywają sądy.
O ile chętnie przyznają odszkodowania od – na przykład – mediów za pokazanie publiczne cudzych wdzięków, o tyle w przypadku nawet ewidentnej winy urzędnika zapadają nie tylko dziwaczne wyroki na korzyść urzędów. Często uzasadnienia tych wyroków nadają się do przeniesienia żywcem na sceny kabaretów.
Mnożenie tego rodzaju regulacji, o jakich do znudzenia wciąż perorował Adam Szejnfeld czy Julia Pitera oraz cała plejada polityków każdej barwy i przy każdej okazji, przyniesie ten sam efekt. Papierowe prawo. Tak będzie ono funkcjonowało, jak to, które funkcjonuje teraz. Czyli wcale.
To, że urzędnik czuje się bezkarny i może narobić wiele zła nie jest niczym nowym. To, że od lat jedynie się głosi hasła o uporządkowaniu tego bezhołowia, tępoty a często i zwykłego złodziejstwa, też nie jest niczym nowym.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW