Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
„INSTRUKCJA: KONSEKWENCJA” - z listów do Mangi cz. 1
dodano 09.12.2009
Z tego miejsca też chciałbym podziękować wszystkim muzom ukazującym w necie nam spragnionym tego - swoje całe ciała z ich zaletami i bezcennymi wadami. W podziękowaniu i hołdzie dla nich mój plakat, tak jest prowokacyjny i buntowniczy...
http://erykmalernr1wmal.galeria.interia.pl/galeria,g_id,87194
„Tak już było” i dało to znaczące efekty mojej pracy, a obecnie jak Pani widzi – na Pani oczach powstaje artykuł, który powinien się ukazać, tak jak moje „listy do Motyla”. Nie myli się Pani, co do odwagi potrzebnej w tym przedsięwzięciu, (tak już było:)), systemy złe bazują na braku odwagi, liczą na to, że nikt się nie wyłamie i nie stanie im naprzeciw – z racji dbałości o własną osobę, o jej reputację, o to, że i w liczbie mnogiej osoba ta wtedy dostąpi wielu poniżeń i prób dyskredytacji. Niema nic za darmo, jak Pani wie, dlatego ten, kto walczy – musi najpierw: poświęcić samego siebie. Tego - systemy najbardziej się obawiają i wtedy po walce słownej, „sądzie”, spaleniu lub ukrzyżowaniu, stosują - milczenie, jako najokrutniejszy sposób wyrażenia swojej negacji dla poczynań tych, którzy dokonują wyłomu w ich wydawałoby się nienaruszalnym i stabilnym murze zapewniającym im możność - sterowania masami.
Jest Pani urodzoną muzą, czeka Panią wielka przyszłość, nie to nie miód na dziegciu, lecz faktyczna przepowiednia, nigdy nie lekceważcie przepowiedni, bo wielokrotnie słowo stało się już ciałem, instrukcja: konsekwencja.
Artysta, gdy powie o sobie, że jest nim, staje się nim natychmiast, Pani już przeszła do historii sztuki – czy zatem mylę się? O nie, nie mylę, kto powie jestem prorokiem staje się nim, kto złem siebie nazwie - jest synonimem szatana, już w tej samej chwili, a moje słowa, choć pisane, SĄ, i wielką mocą nacechowane, czuję jak ta moc z palców spływa i wypełnia tekst, a efektem są i potwierdzeniem próby rozpaczliwej walki ze mną na słowa, walki bezpardonowej, w której wygrywam, bo staję się doskonalszy, co dnia, i niema wtedy zwycięstwa ze mną, a pozostaje tylko możliwość siłą zamknięcia mi ust, możliwość mej separacji, mego wykluczenia, lub napiętnowania (ukrzyżowano mnie wirtualnie na tablicy ogłoszeń w galerii „cztery litery”:), obiecałem im w zamian, że dla ludzi kochających wolność stanie się, zatem ona „czterema literami demokracji”, kto sam wybrał sobie nazwę – przesądził swój los, czyż nie mówiłem? Moja „De-fincja artysty” jest destrukcją jej formuły w dzisiejszym znaczeniu i jest uniwersalna, bo jest wykładnią jej formuły w przyszłym jej i prawdziwym znaczeniu. Ignoranci natychmiast wpadli w tę pułapkę i będą wpadać bez końca, nie pomogą im studia, doktoraty, setki wystaw i znane nazwisko – o ile nie urodzili się naprawdę wielkimi. Nie jestem KLAUNEM, jak mnie widzą ci, których - tylko ostrzegam, jestem paskudną dla nich, a cenną dla mnie prawdą, która ich prześladuje.
Moja nowa muzo, zatem:) - Haloimpresjonizm jest nie tylko niezwykle ciekawą koncepcją, jest kontynuacją poszukiwań Impresjonistów, wykazuje jak umowne były wszystkie dotychczasowe teorie dotyczące widzenia i teorie dotyczące oddziaływania barw. Dobrym przykładem będzie tu moja dyskusja z moim ojcem malarzem i fotografem, rolnikiem, ślusarzem, budowniczym nowych zaprojektowanych przez siebie maszyn, do… mielenia mięsa – ja mielę piasek na muł, mielenie mam po nim:), ale też - był on szlifierzem kamieni nagrobnych, a zatem ja postanowiłem szlifować diamenty sztuki idąc za jego przykładem – wskazuję tedy drogę – JESTEM DROGĄ (drogą postępowania), tym, którzy mogą być wielcy, którzy mają dobry ogień w sobie, to w ich obronie staję (wbrew ich woli) i pomagam im jak umiem, tak niektórych trzeba uszczęśliwiać na siłę – jak Pani widzi pisząc przewiduję, co pomyśli czytelnik, czyż nie jestem wtedy jasnowidzem?:) A tak, to „rodzaj mesjanizmu”, o co jestem posądzany, a który jest wielką artystyczną intuicją i stosowaniem wielu metafor w długim ciągu.
Moje zdania nie mają końca, ponieważ dalszy ciąg stale z nich wynika nie zaprzestając wynikać:) (sami widzicie:))
Używam stylu proroków, wieszczów i mesjasza - bo słowa i ich znaczenie stale tracą swe znaczenie, a przejęte przez reklamę, stają się tylko papką zmielonego papieru zmieszanego z wodą, gdy woda jest synonimem lania wody – a to, co ja piszę, akurat tym nie jest.
No więc ojciec mój stanął ze mną do walki słownej.
Stwierdził – kolor w ciemności nie istnieje!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW