Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
... a Węgry to ja kocham
dodano 09.12.2009
Polak, Węgier dwa bratanki. Może to tylko slogan ale jak prawdziwy... W moich kilku podróżach po Węgrzech, przekonałam się o tym na własnej skórze.
Plusem było to, że miał namiar do jakiegoś serwisu i do niego zadzwonił. Dał kobiecie też numer do kogoś, kto miał lawetę. Wróciliśmy do samochodu. Kobieta poszła do bloku (jakiś dom samotnej starości lub coś w tym stylu) aby zadzwonić.
Udało się. Pomoc drogowa przyjechała i zabrała nasz samochód. Do mechanika pojechał również mój mąż. Zostałam sama z dziećmi. Kobieta napisała mi adres pod który mam jechać i wezwała taksówkę, a potem jeszcze przyniosła mi śliwek dla dzieci.
Te śliwki mnie urzekły, bo ONA powtarzała tylko: cziste, cziste.
Przyjechała taksówka.
Objęłam kobietę mocno i przytuliłam. Ze wzruszenia łzy ciekły mi po policzkach i powtarzałam tylko: dziękuję, dziękuję. Ucałowałam ją mocno w policzek. Uśmiechnęła się.
Pojechałam.
W Szombathely musieliśmy zostać dwa dni, bo zepsutą część do samochodu trzeba było sprowadzić aż z Budapesztu. Rodzina mechanika pomogła nam znaleźć kwaterę.
Wreszcie po dwóch dniach nerwowego oczekiwania mogliśmy wrócić do Zalakaros i dalej cieszyć się wakacjami.
I mogłam napisać o cudownych węgierskich miejscach, dobrej kuchni i winie ale z tego wyjazdu najbardziej utkwiła mi JEJ dobra twarz i okazane serce.
I śliwki.
Cziste oczywiście.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW