Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Prawo w wolnej Polsce, czyli brak właściwych procedur
dodano 30.12.2009
19 grudnia 2009 media radośnie obwieściły, że bilbordy nie mogą zasłaniać mieszkalnych okien.
Latem w mieszkaniach panowała duchota (cała ściana była zasłonięta grubą winylową siatką), nocami reflektory oświetlały wnętrza pomieszczeń utrudniając spokojny sen. Mieszkańcy przedstawiali swoje racje, właściciele mieszkań swoje, swoją pieczeń zaś piekli bilbordowi wywieszacze reklam. Zwykle granica poparcia przebiegała pomiędzy lokatorami, którzy byli zasłonięci, a tymi, co jeszcze nie byli osaczeni przez kapitalistyczną inicjatywę reklamową, co jest jeszcze jednym dowodem na słuszność tezy o zależności punktu widzenia od miejsca siedzenia, przy czym widzenie istotnie było przytłumione ową nieszczęsna siateczką...
I kiedy przebrzmiały najbardziej bulwersujące przykłady walki mieszkańców o swoją wolność, właśnie - tuż przed świętami - ogłoszono, że... zawieszanie wielkich reklam jest już nielegalne.
Jak to możliwe, aby przez parę lat zniewalano mieszkańców pod różnymi paragrafami dowodząc legalności, zaś obecnie stwierdzono nielegalność działań?!
To nie dziwmy się mieszkańcom okupowanej Europy albo obywatelom w demoludach, że niektóre kuriozalne przepisy ustalane przez panujące ongiś reżymy, uznawali jednak za prawo obowiązujące, które oceniono (w czasach pokoju i w wolnych państwach) za barbarzyńskie i niedorzeczne, skoro w III tysiącleciu można było przez kilka lat (czas porównywalny z okresem II w.św.) skazać pechowe grupy naszych rodaków na oddziaływanie dyskryminacyjnego prawa - a niech się same szamoczą z cwaniakami, bo co to nas obchodzi?
Kto jest za to odpowiedzialny? Kto poniesie karę? Oczywiście, komisja sejmowa nie powstanie w tej sprawie, ale mechanizm tego konfliktu warto byłoby zbadać, aby w przyszłości nie powtarzać podobnych skandali.
A może są jeszcze inne przepisy, które naruszają wolności obywatelskie i które są w trakcie obalania albo właśnie rodzą się w głowach wszelakiej maści kombinatorów? Jaki jest mechanizm takich przepisów? Czy nie powinien powstać nadrzędny przepis mówiący o zastosowaniu proponowanego rozwiązania dopiero po rozpatrzeniu przez najwyższe trybunały naszego państwa?
Może - nim ktokolwiek przedstawi jakąś korzystną dla niego inicjatywę - najpierw niech skieruje swój pomysł do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten w trybie przyspieszonym ocenił jego legalność? Dzięki takiej procedurze unikniemy wieloletnich zmagań, protestów, żenujących incydentów ukazywanych w mediach i kompromitacji naszej demokracji, co przecież zdecydowanie osłabia wizerunek - jednak niezbyt mocnego - państwa prawa.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW