Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Jak szybko i tanio zrobić z Polski drugą Szwecję?
dodano 31.01.2007
Polacy nie gęsi i swój język mają... I bardzo dobrze, tylko czemu nie znają innych języków? Czy tylko dlatego, że nie lubią wkuwać słówek? Powinniśmy więc ułatwić sobie sprawę i uczyć się podczas oglądania "Rocky".
Mam jednak inny przykład, inną propozycję, która nie niesie za sobą żadnych dodatkowych kosztów, a dałaby nam wszystkim – tzw. społeczeństwu, czyli mi i Szanownym Czytelnikom – same korzyści. Nie trzeba by planować, reformować, nadzorować, wystarczyłaby jedna decyzja, a nasz kraj w ciągu kilkunastu lat osiągnąłby, przynajmniej pod jednym względem, poziom krajów skandynawskich czy Holandii. I to naprawdę – zaręczam, klnę się na honor i na Jowisza – za niewielkie pieniądze. I nie chodzi mi o masową reintrodukcję łosia czy oddanie Kampinosu i Białowieży pod uprawę tulipanów…
Jak uczynić nas podobnym przeciętnemu Szwedowi czy Norwegowi? Sprawa jest naprawdę prosta – wystarczy zastąpienie w telewizji lektorów przez podpisy.
Tak, podpisy. Tak drobna zmiana pozwoliłaby nam na nadgonienie – przynajmniej pod jednym względem – najbardziej rozwiniętych krajów naszego kontynentu. Przeciętny Polak spędza bowiem przed telewizorem kilka godzin dziennie, dzieci i młodzież spędzają przed odbiornikami naprawdę sporo czasu. Sporą część z chłamu, przepraszam, repertuaru, jakim karmi nas telewizja, stanowią produkcje z krajów anglojęzycznych. Czemu zatem tego nie wykorzystać do celów edukacyjnych?
Koszty – żadne. Tak czy owak telewizja musi kogoś zatrudnić, kto przetłumaczy tekst, a taniej jest chyba wrzucić przetłumaczony tekst po prostu na ekran, zamiast dawać lektorowi do przeczytania.
Korzyści – przeogromne.
Przeciwwskazań – żadnych.
Zadowoleni będą wszyscy.
Osoby głuche bądź słabo słyszące – z oczywistych powodów, będą bowiem mieli znacznie większy dostęp do telewizji.
Rzesze rodaków wyjeżdżających do pracy za granicę – znaliby przynajmniej podstawy angielskiego, tym samym znacznie ułatwiliby swoje życie. Sam angielski by się przydał; poza tym, jak wiadomo, znacznie łatwiej jest się nauczyć kolejnego języka, gdy zna się już jakiś, a więc łatwiej przyszłaby nauka niderlandzkiego czy francuskiego.
Poprawiłaby się alfabetyzacja Polaków – dla wielu naszych rodaków kontakt z podpisami w telewizji byłby chyba jedynym kontaktem z pisanym, poprawnym językiem polskim.
Każdy z nas, oglądając „Rambo III” lub „Życzenie śmierci VIII”, oprócz oczywistych walorów estetycznych, intelektualnych i etycznych, nauczyłby się kilku pożytecznych obcych słówek czy całych zwrotów. Młodzi Skandynawowie nie spędzają przecież nad nauką angielskiego szczególnie dużo czasu, tym niemniej nawet dziesięciolatkowie płynnie w tym języku mówią. Naprawdę, bardzo trudno jest w Skandynawii czy Holandii spotkać kogoś, kto nie zna angielskiego – i dotyczy to wszystkich grup wiekowych.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW