Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Dlaczego tłumaczenia audiowizualne nie lubią kotów?
dodano 18.02.2010
Czy rzeczywiście CAT-y pomagają tłumaczom, czy może są dziedziny, w których mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc? Moim zdaniem tłumaczenia filmów i CAT-y są jak kot i pies - z tego związku nie zrodzi się nic dobrego.
Po co w ogóle o tym piszę? Tylko dlatego, że spróbowałam? No właśnie nie. Zdarzyło mi się, że jeden zleceniodawca dostarczył mi surowe tłumaczenie do dubbingu, który miałam ułożyć. Cholernie się namęczyłam, naklęłam, a w końcu wywaliłam to tłumaczenie i zrobiłam wszystko od nowa, bo tak było szybciej. Surówka natomiast wyglądała miejscami jak wypluta z automatycznego translatora. Teraz myślę, że jednak młody człowiek, który to popełnił, mógł dla zwiększenia efektywności, posłużyć się CAT-em. A z CAT-em jest jak z GPS-em, trzeba wiedzieć kiedy i jak z niego korzystać. W przeciwnym razie można, jak pewien kierowca na Podlasiu, wylądować w jeziorze, albo zamiast „monstrualnych amortyzatorów” otrzymać podpowiedź „Karkonosze”. Klik i afera gotowa.
Mój wniosek: kot zabija twórcze myślenie.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW