Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Służba (zdrowia), czy drużba z farmaceutyką?
dodano 26.03.2010
Koncerny farmaceutyczne korumpują lekarzy! Krew mrozi w żyłach fakt, że afera goni aferę, korupcja w sektorze kwitnie, a szukający pomocy pacjenci są dla wielu lekarzy już tylko statystycznymi jednostkami, na których można nieźle zarobić...
Na pytanie dziennikarzy ZDF-u, jak często dochodziło do nałożenia sankcji, Bleicken odpowiedział: „...Od czasu powstania... AKG... nie musiał rozstrzygać ani jednego przypadku”...
AKG, największa placówka kontrolna, powołana do życia w listopadzie 2007 roku nazywa to „skuteczną prewencją”! W jej sidła nie wpadła do tej pory ani jedna „czarna owca” (sic!). Zadziwiające jest i niezrozumiałe dla ekspertów, że w tym samym czasie coraz głośniej mówi się o skorumpowanym systemie, a w wielu przypadkach prowadzone są dochodzenia prokuratury, urzędników kryminalnych i kas chorych. Po wpisaniu w niemieckie Google „lekarz, korupcja, przemysł farmaceutyczny” otwiera się ponad 700 tysięcy stron z informacjami o wykrytych w tym zakresie aferach, machlojkach, nalotach policyjnych, aresztowaniach czy procesach.
Inna placówka farmaceutycznej „samo-kontroli“ to FSA**** – założona w 2004 roku, kiedy to skandale wokół branży farmaceutycznej, związane z korupcja wśród lekarzy, stały się w Niemczech prawdziwą plagą. To wtedy właśnie minister zdrowia, pani Ulla Schmidt (SPD) zagroziła tej branży powołaniem deputowanego do spraw korupcji. Po interwencji lobbystów przemysłu farmaceutycznego pani minister dość szybko jednak dała się przekonać do zaproponowanej przez nich inicjatywy samokontroli i utworzenia FSA. „To trochę tak, jak byśmy niemieckiemu klubowi automobilowemu przekazali kontrolę nad przestrzeganiem przez jego członków obowiązującej prędkości na drogach”- wyśmiewał tą inicjatywę Peter Sawicki, kierownik Instytutu Jakości i Gospodarki w Resorcie Zdrowia.
I rzeczywiście: również w przypadku FSA przemysł farmaceutyczny nie musi się zbytnio obawiać konsekwencji w przypadku wykrycia korupcji. Instytucja ta nie prowadzi żadnych czynnych dochodzeń. Może co prawda pytać samych zainteresowanych, czy robią jakieś machlojki, może weryfikować donosy, jeżeli takowe wpłyną i może nawet nakładać karę pieniężną w wysokości 50.000 euro w przypadku wykrycia nadużyć. Najczęstszymi karami są jednak upomnienia z nakazem zaprzestania nielegalnych działań i ostrzeżenie, że w przypadku powtórnego pojawienia się problemu dojdzie do kary pieniężnej.
Dodajmy, że kwota 50.000 euro dla koncernów, które operują miliardami nie wydaje się być wielce odstraszająca. Zresztą w ciągu pierwszych 4 lat istnienia FSA nałożył taką karę tylko jeden raz, przy czym w przypadku tym chodziło o... „samo-zgłoszenie”. Który z producentów wykazał się taką odwagą cywilną? Przedsiębiorstwo farmaceutyczne Novartis zgłosiło, iż zaprosiło lekarzy w celach „szkoleniowych” do Schwarzwaldu. Była wesoła przejażdżka promem, zakończona równie wesołą imprezą grillową, były luksusowe hotele, jakieś wysokie honoraria, czeki... A skąd pomysł o samo-zgłoszeniu imprezy korupcyjnej? Pech chciał, że kilka dni po wspomnianym spotkaniu w tygodniku Stern ukazał się artykuł, demaskujący prawdziwe oblicze tegoż „szkolenia”... Zaraz po tym Novartis zgłosił się więc w FSA i złożył na siebie doniesienie, zapłacił karę 50.000 euro...
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW