Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Polskie media - ufać, czy nie?
dodano 17.04.2010
Język jest giętki i można go wyginać w każdą stronę. Uważa się, że wyraz
Ponownie skorzystam z wiedzy autorki podręcznika Uniwersytetu Wrocławskiego i przytoczę jej słowa: "Nawet dziennikarz nie mający wiedzy naukowej o wartościowaniu w języku - nazywając takimi, a nie innymi słowami przedstawiane obiekty rzeczywistości - narzuca odbiorcom ich ocenę". Inne uczucia towarzyszą bowiem określeniu "przewrót pałacowy", a inne "rewolucji". Inaczej odbieramy: "zamieszki", a "drobne incydenty", "restrukturyzację przez upadłość", a "bankructwo", "bojownika", a "terrorystę", "osadzonego", a "kryminalistę", "współpracę", a "kolaborację". Zupełnie inaczej kształtują one nastawienie czytelnika do tekstu.
Podobne informacje znajdziemy w "Nowej retoryce dziennikarskiej", wybitnego socjologa, profesora Walerego Pisarka: "Umiejętne stosowanie wyrazów nienacechowanych emocjonalnie i stylistycznie, ale budzących przyjemne skojarzenia z racji ich znaczenia przedmiotowego, daje ogromne korzyści w propagandzie i reklamie". Wyrazy takie jak: belfer i nauczyciel, tylko pozornie oznaczają to samo. Belfer to określenie pogardliwe. Prof. Pisarek pisze, że wyrazy tego typu: "…zachowują pozory obiektywizmu, nie budząc w odbiorcy ewentualnej reakcji obronnej". Media informacyjne z założenia mają wyrabiać opinię, ale w sposób pośredni. Przedstawiając nam fakty, ich interpretacje powinny zostawić nam. Nasze poglądy muszą wynikać bezpośrednio z naszych refleksji, nie z prasy, radia czy telewizji.Prawda ta znana była już w czasach napoleońskich. Pewien biograf Bonaparte przeprowadził analizę porównawczą nagłówków znalezionych w paryskiej prasie, po powrocie Napoleona z Elby. Brzmiały one: "Potwór korsykański wylądował w zatoce Juan", "Ludożerca idzie na Grenoble", "Uzurpator wkroczył do Grenoble". Jednak gdy zbliżał się do Paryża, ostrość tytułów osłabła: "Bonaparte zdobył Lyon", "Napoleon zbliża się do Fontainebleau", "Jego Cesarska Mość oczekiwany jest jutro w swym wiernym Paryżu".
Dlaczego piszę ten artykuł akurat teraz? Chcę zwrócić uwagę na informowanie przez niektóre polskie media, o działalności prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Portal www.państwo.info opublikował 29 października 2009 tekst pt. "Czy prezydent się obraził?". Już pierwsze jego słowa: "Cóż się stało z prezydentem?" poddają w wątpliwość obiektywizm dziennikarski autora. Dalej czytamy: "Po wyborach - w których PiS poniósł klęskę Lech Kaczyński zaszył się w swoim pałacu, a jego kancelaria nie ujawnia nawet oficjalnego rozkładu zajęć. Czy Lech Kaczyński jest chory, czy ma może inne bardzo ważne powody, aby ukrywać się przed Polakami?" Naszą uwagę powinny zwrócić następujące zwroty: "zaszył się", "nawet", "ukrywać się". Można by je z powodzeniem zastąpić lub usunąć. Dlaczego "zaszył się"? Zaszywają się ludzie mający coś do ukrycia. Mógł przecież: "szukać odpoczynku po przegranych wyborach" lub "w spokoju analizować przyczyny porażki". Podobnie z "ukrywać się". Ukrywają się przeważnie przestępcy. Małe, niepozorne słówko "nawet" bardzo często zmienia wydźwięk całego zdania. To tylko jeden z wielu przykładów subiektywnego sposobu przekazywania informacji.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW