Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Niepłodność – przełamać tabu
dodano 06.05.2010
Huczące od tematów związanych z problemem niepłodności fora internetowe mogłyby wskazywać na to, że w końcu nauczyliśmy się mówić bez obaw o tych sprawach...
- Nic tak nie boli, jak brak akceptacji ze strony rodziców… Kiedy czujesz, że i oni uważają, iż coś z tobą jest nie tak… - zdradza Agnieszka (od 6 lat stara się o dziecko). – Postanowiliśmy powiedzieć rodzicom o naszym problemie. Moja mama rozpłakała się i wykrzyczała nam w twarz: „Moja córka nie może mieć dzieci? To jakiś absurd! Wymyśliliście sobie tę chorobę – w naszej rodzinie takie rzeczy się nigdy nie zdarzały!”. Od tego czasu w ogóle na ten temat nie rozmawiamy…
Zmowa milczenia
Niepłodność pozostaje tematem TABU jednak nie tylko w kręgach starszych osób. Choroba pary często ma wpływ również na relację z jej rówieśnikami. Tu jednak przyczyny są nieco inne, niż w przypadku np. rodziny. Zazwyczaj nie wynikają z braku tolerancji, ale z faktu, iż osoby z naszego otoczenia często nie mają pojęcia w jaki sposób się zachować, aby wesprzeć, a nie – zaszkodzić. Wolą więc udawać, że tematu nie ma.
- Grono naszych znajomych wiedziało jaki mamy problem. Nie wiedziało za to, co z tym fantem zrobić – śmieje się Adam (od 2,5 roku stara się o dziecko). – Dzieci to był temat TABU. Jeśli ktoś wspomniał coś o swojej pociesze, inni nagle zamierali z wyrazem paniki na twarzach. Miałem wrażenie, że bali się, iż zaczniemy z nimi wszystkimi dzielić się swoimi problemami, oczekiwać pocieszenia. Najśmieszniejsze, że o dopiero po spotkaniu ze znajomymi w poczekalni kliniki dowiedzieliśmy się, że też są parą, która walczy o potomka. Nic nie mówili, bo także poddali się presji zamkniętego kręgu. A przecież mogliśmy się wzajemnie wspierać już wcześniej. Wystarczyło trochę odwagi.
Warto pokreślić jednak, że problem TABU wśród rówieśników, podobnie jak w przypadku rodziny, często wynika również ze świadomego wyboru samej pary. Zwłaszcza kobiety, które czasami przez lata starają się o dziecko, psychicznie nie są w stanie znieść powracającego w rozmowach ze znajomymi tematu pieluch, kupek czy pierwszych kroków pociech. Chcą cieszyć się wraz z nimi, jednocześnie jednak – co zrozumiałe – nie potrafią zapomnieć o swoim problemie. Nie widząc innej możliwości – postanawiają usunąć się w kąt, bądź w ogóle zrezygnować ze spotkań.
- Moi znajomi zawsze uważali mnie za duszę towarzystwa. Ja też nie pamiętam, żebym ominęła jakąś ważniejszą imprezę, czy spotkanie w gronie koleżanek – wspomina Milena (od 4 lat stara się o dziecko). – Jednak od czasu, kiedy borykam się z problemem zajścia w ciążę, wszystko się zmieniło… Teraz wręcz łapię się na tym, że ogrania mnie panika na samą myśl o spotkaniu w żeńskim gronie! Niestety wraz z pojawianiem się na świecie kolejnych pociech, zejście na inny temat rozmowy jest praktycznie niemożliwe. Początkowo starałam się tym nie przejmować, cieszyć szczęściem innych. Jednak to jest ponad moje siły. Nic nie mogę poradzić na to, że po powrocie do domu dopada mnie chandra, nieopisany smutek i znowu to pytanie – dlaczego właśnie ja?!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW