Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Czarny felieton. Tytuł mało chwytliwy
dodano 20.05.2010
Refleksje na temat śmierci.
Wzorując się na mądrym Internaucie
Pewien Internauta, który jakiś czas temu wybierał się w podróż za granicę, opublikował na swoim blogu testament, na wypadek, gdyby w czasie wycieczki (zwłaszcza podczas lotu samolotem) stało mu się coś złego. Uważam, że było to bardzo mądre z jego strony, chociaż wielu osobom taki gest może się wydać głupi, niesmaczny, groteskowy lub makabryczny. Po długich refleksjach stwierdziłam, iż ja również powinnam napisać i upublicznić coś takiego, bo przecież NIE jestem niezniszczalna i w każdej chwili mogę stracić życie lub poważnie zaniemóc (a tak w ogóle, to 2 czerwca 2010 roku wyjeżdżam na dwutygodniowe wczasy). Nie, nie, absolutnie niczego nie wróżę, nie zapowiadam ani nie sugeruję! Wcale się nie spodziewam, że w najbliższym czasie zginę albo stracę możliwość kontaktowania się ze światem! Po prostu daję upust mojej wrodzonej przezorności i ostrożności, albowiem nikt na Ziemi nie może się czuć bezpiecznie.
Nie znacie dnia ani godziny!
Wszyscy wiemy, że każdego dnia w różnych częściach świata dochodzi do wypadków drogowych, kataklizmów, katastrof budowlanych, zachorowań na ciężkie choroby, zabójstw etc. Tak naprawdę, każdy z nas jest narażony na nieszczęście lub przedwczesną śmierć, chociaż wmawia sobie irracjonalną tezę: “To może spotkać wszystkich, tylko nie mnie”. Mogę się założyć, iż znaczna część ofiar trzęsień ziemi, fal tsunami, morderstw czy kraks samochodowych także powtarzała sobie tę bzdurę, a gdy już patrzyła śmierci w oczy, pytała pretensjonalnie: “Dlaczego ja?! Przecież to niesprawiedliwe!”. Co z tego wynika? To, że powinniśmy być przygotowani na najgorsze, aby któregoś dnia “nie obudzić się z ręką w nocniku”. Nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy: to, że kiedyś przestaniemy istnieć, jest tak pewne jak fakt, iż na Słońcu panują wysokie temperatury. Na pewno postąpimy roztropnie, jeśli już teraz zaczniemy przygotowywać samych siebie na “tę” chwilę. Zresztą… Nie tylko “samych siebie”, ale również ludzi, którzy nas otaczają. Pozwólcie więc, że przedstawię Wam mój mini-testament, będący pewną formą “ubezpieczenia na życie”. Dzięki niemu dowiecie się, co należy uczynić w przypadku mojego zgonu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW