Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zmierzch świata, jaki znamy
dodano 15.03.2007
Esej ten nie zrodził się wyłącznie z moich własnych przemyśleń. Do głębszej refleksji skłoniła mnie przede wszystkim lektura artykułu Petera Bergera, wywiad z Rococo Buttoglione oraz przemyślenia Rogera Scrutona.
Czy prymat materii nad duchem jest nam w stanie zapewnić szczęście? Jak to ujął Roger Scruton obecnie mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją. Mamy wiele narzędzi do osiągania rozmaitych celów, ale skupiamy się na narzędziach (środkach). Owe środki stają się celami samymi w sobie, prawdziwe cele są nam obce. Czym jest zatem prawdziwy cel? Prawdziwym celem jest wartość sama w sobie nie potrzebująca zewnętrznej legitymizacji, ponieważ z samej swej istoty legitymizacja jest już w niej zawarta. Taka wartość sama sobie nadaje znaczenie i legitymizację. Czy miłość służy jakiemuś celowi, albo wolność albo prawda? Są to wartości same w sobie. Jeśli potraktujemy je instrumentalnie, wówczas z celów, którymi są, staną się środkami i w ten sposób stracą swoja wartość. Dzisiejsza kultura nie tylko nie odróżnia celów od środków, ale całkowicie odwraca porządek rzeczy, przypisując wartość środkom i czyniąc z nich cele. Jest to zafałszowanie bardzo daleko idące, bowiem na takim gruncie wychowują się przyszłe pokolenia. Odwrócenie hierarchii wartości, czyli przywrócenie im prawowitego znaczenia, nie może się jednak odbyć poprzez prosty powrót do minionych form, nie możemy ratować świata poprzez odwołanie się do zasad konserwatyzmu i negować całą nowoczesność. Nie tędy droga. Takie potraktowanie problemu doprowadzi jedynie do tego, że zostaniemy potraktowani jako odszczepieńcy tęskniący do minionego dawno utraconego świata.
Wszystko tkwi w proporcjach, odpowiednim doborze tego, co jest wartościowe w dzisiejszej kulturze i połączeniu tego z zasadami i wartościami tradycyjnymi. Oczywiście taki mariaż nie doprowadzi do nasycenia nowoczesności tradycjonalizmem, doprowadzi on do stworzenia nowej jakości, ograniczy nieco wolność wyboru człowieka, zapewni jednak mu przy tym istotowe oparcie w tradycyjnej moralności, zakorzenienie. Zakorzenienie to nie będzie co prawda pełne, po pierwsze dlatego, że wolność uzurpuje sobie pewne prawa, po drugie dlatego, że sama świadomość wolności sprawia, że powrót do jarzma tradycjonalizmu nie jest już możliwy.
Dzisiejsza wolność jest wolnością totalną. Możemy zgodnie z oświeceniowym projektem kształtować w pełni samych siebie. Scruton upatruje jednak w takim działaniu niebezpieczeństwa dla współczesnego człowieka. Wolność totalna, ograniczona rzecz jasna przez prawo, prowadzi bowiem nie do szczęścia, ale do wyobcowania człowieka, prowadzi do negacji tradycyjnych wartości, w tym rodziny, a co za tym idzie tradycyjnie pojmowanego społeczeństwa, traktowanego jako wspólnota. Dziś nie ma już społeczeństwa funkcjonującego jako wspólnota, dziś mamy do czynienia z morzem wspólnot lokalnych, przyjacielskich, jeśli dobrze pójdzie, większość z nas żyje jednak własnym samotniczym życiem, jesteśmy atomami, wchodzącymi z sobą w przypadkowe interakcje, nie połączonymi żadną siłą nadającą sens naszemu istnieniu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW