Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Bluzgiem w dal, czyli historia pewnej olimpiady
dodano 26.08.2008
Światła zgasły, trybuny opustoszały, ostatni sportowcy wracają do swoich krajów. Jednakże nie mniej, a może jeszcze bardziej emocjonujące igrzyska rozegrały się nie w Pekinie, lecz u nas w kraju - w internecie.
Nie mnie komentować dlaczego jedni wracają do kraju z medalami, a inni bez. Niech sami wyciągają wnioski, oby w Londynie było już lepiej. Jednakże, uważam, iż błędem było takie podbijanie bębenka i nakręcanie, iż ten czy ta to są medalowi faworyci w takiej czy innej konkurencji. Pewniacy, którzy wywalczą medal. Ta strategia doprowadziła tylko do nadmiernego rozbuchania nadziei, a gdy pewniacy nie zawsze stawali na podium, przyczyniła się do narastania frustracji mas. No bo jakże to, wszędzie peany na jego/ jej cześć śpiewano, że faworyci, pewniaki, że będzie medal, a tu w najlepszym razie pierwsza dziesiątka.
Czytając posty i komentarze wszelakie pojawiające się w necie zauważyłam także inny smutny trend. Gdy przegrywamy i nie ma medali to dramat, gdy wygrywamy i są medale to zaraz pojawiają się głosy, że to tylko ślepy traf i fuks, bo reszta świata była w gorszej formie. Przykre. Ktoś inny by dodał: typowo polskie.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW