Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Świat poszedł naprzód
dodano 06.04.2007
Antyutopia. Opowiadanie o degeneracji człowieka i katastroficzna wizja przyszłości świata. Napisałem je mając 15-16 lat, teraz ciężko mi jest ocenić to obiektywnie. Ciekawe, jak się to czyta? Inspirację stanowiła seria Mroczna Wieża, S. Kinga
(świat poszedł naprzód...)
Już zabrał się do ponownego ukrycia swego dzieła, gdy nagle zaświtała mu w głowie całkiem nowa, odmienna myśl.(och, tak, nowa) Tym razem nie zastanawiał się, jaką radością będzie wykonać swój plan - tym razem on wiedział, ze to stanie się dziś. Och, tak, był tego pewien tak mocno, jak tego, iż to te dzieciaki są wszystkiemu winne. Nie myśląc już dłużej, podszedł do drzwi, wychodzących na podwórko. Wolną ręką nacisnął na klamkę i otworzył je. Wreszcie ten plan, tak skrupulatnie przygotowywany przez wszystkie te lata… Wreszcie zdoła go wykonać i doprowadzić do końca!
(świat poszedł naprzód...)
Wychodząc przez próg, Heremus przestał zauważać świat dookoła, nie zważał na nic. Przeszedł kilka kroków i zawahał się... Jednak było już za późno, teraz nie było już odwrotu. --------------------------------------------------------------------------------------------
Nie dostrzegł postaci, zmierzających wzdłuż ulicy podobnie jak on. Byli mu przecież niepotrzebni. Nie dostrzegł tego, iż każda z nich, przygarbiona i pokurczona, niosła w rękach coś, na co kierowała wzrok z ogromnym oddaniem i uwielbieniem. Nie widział starych kobiet i mężczyzn, idących prawie ramię w ramię, tak jak oni nie widzieli jego ani swoich sąsiadów. Każdy przecież miał swoją własną misję- własny, wiele lat przygotowywany plan. Wszyscy szli niemal równym krokiem, jakby trenowali swój pochód pod czujnym okiem choreografa. Stary już prawie doszedł do końca ulicy - już prawie ukończył pierwszy etap, kiedy nagle...
(świat poszedł naprzód...)
Heremus upadł. Bez widocznej przyczyny; bez śladu potknięcia ani oznak nagłego urazu. Upadł. Nie wiedział, co się dzieje i nie dbał o swoje zdrowie, pragnął jedynie uchronić od zniszczenia swój (piękny, och jaki piękny) skarb. Nie widział także tego, iż obok niego w równym rzędzie upadło kilkadziesiąt osób i tego, że każda z nich - tak jak on - troszczyła się jedynie o swój (och, jaki wspaniały, piękny, najdroższy, kochany...) „prezencik”. Zdążył jeszcze po raz ostatni otworzyć oczy, jednak tylko na krotką chwilę, po czym zamknął je. Na zawsze.
Heremus umarł. Tak, jak umarli niezauważeni przez niego towarzysze...
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW