Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
CHWD, czyli a glądzie ci w prukwę
dodano 22.04.2011
Czy należy/można stosować wulgaryzmy w języku, czy raczej powinniśmy się ich wystrzegać?
W innych epokach literackich także stosowano wulgaryzmy, ale należy pamiętać, że utwory nimi przesiąknięte wydawano we fragmentach albo w ogóle nie publikowano. Do dzisiaj nie zostały wydane obsceniczne dramaty Aleksandra Fredry w całości, które moim zdaniem niczym nie odróżniają się od współczesnych ordynarnych dowcipów, a co za tym idzie niczego innowacyjnego do sfery literackiej nie wniosły. O kunszcie artystycznym i sprawności językowej świadczyły raczej tzw. zastępniki wulgaryzmów, stosowane przez pisarzy. Zresztą redakcje i wydawnictwa nie pozwalały autorom na zapisywanie wulgaryzmów, uważając to za niedopuszczalne. Prawdziwymi mistrzami eufemizmu i neologizmu byli poeci doby staropolskiej. Ich wymyślne zwroty i wyrażenia są przykładem na to, że wulgaryzmy rzeczywiście mogą wzbogacać język i inspirować artystów, a jednocześnie bawić czytelników. Przytoczę eufemizmy Jana Kochanowskiego: przyrodzona wanna, grosz, pachołek, flaszka na określenie narządów rozrodczych albo biesiada, jednanie się, psota na określanie stosunku seksualnego. Przykładów podobnych i innych można wymieniać niemalże bez końca, występują one między innymi u Daniela Naborowskiego, Wacława Potockiego, Jana Morsztyna, Wespazjana Kochowskiego, Tadeusza Boya – Żeleńskiego czy Witkacego. Nie można jednak zabronić uczestnikom komunikowania językowego stosowania określeń i wyrazów uznanych za wulgarne w sytuacjach i relacjach prywatnych, tym bardziej, że dostrzeganie wulgaryzmów zależy od subiektywnej percepcji ich obecności. Ta z kolei zależy od indywidualnej wrażliwości. Nie można również przesadnie unikać wyrazów mniej lub bardziej wulgarnych, gdyż istnieje ryzyko sprowadzenia komunikacji językowej do absurdu. Za istotne uznaję też zjawisko egalitaryzacji, czyli minimalizowania dystansu społecznego i likwidowanie różnic pomiędzy kulturą wysoką i niską, a szczególnie między nadawcą a odbiorcą. Chodzi mi tu o dostosowywanie swojego języka do różnych sytuacji, w których chcemy dotrzeć do odbiorcy, posługującego się różnymi odmianami języka i reprezentującego różne grupy społeczne. Praca ta tylko sygnalizuje pewne opinie na temat wulgaryzmów, prezentuje wybrane argumenty za ich stosowaniem lub przeciwko. Uważam, że aby w pełni zrozumieć znaczenie wulgaryzmów, lub jego brak, w języku należy dokładnie poznać dyskurs historyczny językoznawców, socjologów i psychologów dotyczący wulgaryzmów. Myślę, że gdyby tematyka wulgaryzacji i brutalizacji języka była częściej poruszana w mediach, placówkach oświatowych, wielu ludzi dostrzegłoby jak istotne jest owe zjawisko i możliwe, że kiedyś z uśmiechem przyjęlibyśmy tekst wypowiedziany na ulicy: A glądzie ci w prukwę czy jednaj się zamiast CHWD i J… się.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW