Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
JAK TO JEST Z TYMI KUMULACJAMI W LOTTO?
dodano 05.10.2011
Wielkie kumulacje w LOTTO zwiększają zainteresowanie grami liczbowymi, ale także dyskusje graczy o ewentualnych, możliwych przekrętach których skutkiem mogą być właśnie kumulacje. No to zobaczmy:
Zapowiedzi Totalizatora Sportowego po podwyżce stawki (ceny) zakładów sprzed 2 lat były bardzo optymistyczne: wielkie kumulacje miały być prawie codziennością, a sprzedaż miała poważnie wzrosnąć, tymczasem nic takiego się nie stało - zarząd Spółki kompletnie przeliczył się co do skutków tej podwyżki na wielkość sprzedaży, nie biorąc pod uwagę realiów: możliwości finansowych większości graczy, którzy w swojej większości poważnie zmniejszyli zarówno ilość, jak i częstotliwość zawierania zakładów. I dotknęło to wszystkie edycje gry – zarówno te, w których albo nie ma kumulacji puli, albo jest jeszcze niewielka, jak i te ze stosunkowo dużymi kumulacjami. Do edycji ze „słabymi” kumulacjami większość graczy podchodzi z wyrachowaniem – „niech większą pulę nabiją „frajerzy” grający o 2 – 4 mln złotych, a ja zagram o większe pieniądze, skoro cena zakładów jest taka duża”. Z kolei w stosunku do edycji gry z dużymi kumulacjami wysoka cena zakładów bardzo upowszechnia pogląd: „jeżeli pisane mi wygrać, to wystarczy zawarcie 1 – 2 zakładów”, ale też kolejne duże kumulacje przestają być sensacją i następuje wzrost oczekiwań graczy co do wielkości puli: „zapomniałem zagrać – nie szkodzi, za parę dni będzie kolejna taka, albo nawet większa”.
W rezultacie spadek ilości zawieranych zakładów spowodował w roku 2010 tak duży spadek sprzedaży (o 22% w stosunku do roku 2009), że nie skompensowała go podwyżka ceny zakładów. I mniej więcej podobnie, tylko o około 3% lepiej zapowiadał się na koniec sierpnia rok 2011 – podkreślam: drugi rok z rzędu bardzo słabej sprzedaży. Spadek w 2010 roku był jeszcze jakoś wytłumaczalny – gracze musieli przyzwyczaić się i zaakceptować nową cenę – ale kolejny rok, to już jednak porażka. Gdyby przyjąć teorię spiskową – to mielibyśmy ewentualny motyw dla sprokurowania przez Totalizator obecnej rekordowej kumulacji. A jeżeli jeszcze uwzględnić to, że Totalizator zasila budżet kilkuset milionami złotych tylko z 20 procentowego podatku od gier, do czego dochodzi zasilanie sportu i kultury (odciążające przecież także budżet) 25 procentowymi „dopłatami” do stawki zakładów – także kilkaset milionów złotych, ponadto dywidendą od zysku (kolejne około 200 milionów złotych), podatkami od wygranych graczy (ten, kto wygra 50 mln złotych zapłaci 5 mln podatku), ponadto podatkiem VAT i PIT, np.od prowizji paru tysięcy pracowników kolektur – to wobec budżetowej „bryndzy” mamy poważne wzmocnienie tego motywu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW